Translator

Popularne posty

Odwiedzający

Polecany post

#MagnetarTechProject - masowa astronautyka drogą bez odwrotu.

Ideą MagnetarTechProject jest produkcja taniego, szybkiego i bezpiecznego, masowego transportu w celu rozwoju cywilizacji do postaci interpl...

02 grudnia, 2022

Pole elektromagnetyczne

 










Nauka i jej poplecznicy zamiast zajmować się płaskoziemcami i innymi szurami, mogliby zająć się swoimi WŁASNYMI niedociągnięciami. Jeśli to co reprezentuje nauka jest prawdą to dlaczego tak boi się płaskoziemców? A tymczasem mówi nam o tym że Słońce ma pole magnetyczne, jednak w ząb nie rozumie jak to się dzieje. https://geekweek.interia.pl/.../news-skad-sie-bierze-pole... Nie ma to jak wylać dziecko z kąpielą a potem wołać karetkę pogotowia. Otóż aby mogło zaistnieć w przestrzeni kosmicznej pole magnetyczne którego składnikiem są cząsteczki (fotony- nawet wikipedia tak gada) nie jest możliwe aby przestrzeń kosmiczna była próżnią!! Oświadczam zdecydowanie że przestrzeń kosmiczna jest PEŁNA FOTONÓW(!!!) w której każde pole magnetyczne jest po prostu sferą gdzie fotony ulegają ruchowi odwzorowując kształt toroidu wokół obiektu który to pole otacza. Trzeba sobie wyobrazić że pole elektromagnetyczne w przestrzeni jest wirem tak jak tornado w powietrzu albo wir we wodzie. Nie ma innej możliwości jeśli ma realnie oddziaływać w kosmosie. Dodam że aby odpowiedzieć na pytanie w artykule "Nie wiemy dokładnie, w którym miejscu Słońca jest tworzone pole magnetyczne. To może mieć miejsce blisko powierzchni Słońca lub głęboko we wnętrzu gwiazdy. Albo na różnych głębokościach gwiazdy - powiedział Dean Pesnell z Goddard Space Flight Center." trzeba najpierw rozważyć
-dlaczego ono się tam indukuje, a nie:
-w którym miejscu.
Więc indukuje się dlatego że Słońce obraca się i porusza (obie składowe ruchu mają wpływ) W POLU MAGNETYCZNYM NASZEJ GALAKTYKI!! TO JEST FAKTYCZNY POWÓD POWSTAWANIA POLA I JEST ON ZEWNĘTRZNY!!!
Śmieszy mnie koncepcja nauki że pole magnetyczne (w tym także Ziemi a jakoś nikt tego nie powiązał) składa się z fotonów a jednocześnie znajduje się w pustej przestrzeni. Przestrzeń jest zbudowana z niskoenergetycznych fotonów pod ciśnieniem a Ziemia jak zwykły kawałek wirującego przewodnika, indukuje swoim ruchem fotonowy torus pola który "zakrzywia linie sił pola" (dezorientujące wirtualne naukowe określenie) pomiędzy biegunami Ziemi tylko dlatego że pozostała zewnętrzna nieruchoma fotonowa przestrzeń, jest dla ruchu tego pola rodzajem równoważącej to zjawisko ŚCIANY OPOROWEJ. Inaczej pole to nigdy by nie powstało. To nie są pojedyncze fotony. To cała zwarta nawałnica fotonów o niskiej energii. Tak się tworzy pole elektromagnetyczne w całej przestrzeni. Grawitacja jest drugą stroną tego samego zjawiska ruchu tego fotonowego pola. W galaktykach spiralnych, ze względu na ich gabaryty, ruch wirowy pola elektromagnetycznego tak się intensyfikuje że w centrum gdzie fotony mają najkrótszy toroidalny odcinek do pokonania, zakłócają bardziej energetyczne światło. To właśnie jest wir "czarnej dziury" z jego właściwością. Żadna osobliwość mimo tego. Po prostu taki efekt pola elektromagnetycznego galaktyk spiralnych.

28 października, 2022

Wenus dawną gwiazdą słonecznego układu podwójnego?

 







Historia przemian na powierzchni Wenus nie ma nic zbieżnego z analogiczną historią Ziemi.
Przestrzeń wokół Słońca, jego korona i dalsza przestrzeń, wypełniona jest plazmą. W rzeczywistości większość przestrzeni jest nią wypełniona - w większości będącą w trybie ciemnego prądu. Dlatego oko ludzkie tych prądów zwyczajnie nie widzi. Planety i ich księżyce niosą przez plazmę ładunek elektryczny. To samo z resztą dzieje się z gwiazdami w galaktykach... SPIRALNYCH- to ważne. Należy zapamiętać. Morze plazmy, w którym zanurzony jest Układ słoneczny, rozciąga się do tego, co nazywamy heliopauzą - gdzie przypuszczalnie znajduje się warstwa podwójna, oddzielająca plazmę słoneczną od plazmy o niższym woltażu, wypełniającej ramię naszej Drogi Mlecznej.

W rozbłyskach słonecznych oraz koronalnych wyrzutach masy (CME), naładowane cząstki są wyrzucane ze Słońca. Wypływ ten stanowi prąd elektryczny. Jaką formę przybierają te prądy w plazmie? Skręcają się.
Każda planeta posiada otoczkę plazmową - dobrze znane zjawisko elektryczne - którego rozmiar i kształt zdeterminowane jest przez różnice potencjałów elektrycznych (woltaż) planety i otaczającej plazmy słonecznej. Ma ona z reguły kształt łzy lub rękawa, zwróconego ostrym końcem od Słońca. Granicą tej otoczki jest warstwa podwójna, oddzielająca plazmę otaczającą planetę od plazmy słonecznej.
Otoczka plazmowa Wenus jest szczególnie długa, prawie dotyka Ziemi, gdy obie planety są w największym zbliżeniu. Ogon plazmowy Jowisza jest w podobnej korelacji z Saturnem. Niedawno astronomowie z NASA odkryli coś, co nazwali sznurowatymi tworami w ogonie Wenus. A jak wiadomo zwlekają z ogłaszaniem tego co odkryli więc radzę iść na przód samodzielnie, nie czekając na Nasa. Badając samodzielnie. Takie skręcone włókna przedstawiają dokładnie ścieżki, jakimi podążają prądy Birkelanda w plazmie. W widoczny sposób Wenus podlega wyładowaniu prądu elektrycznego. Warkocze plazmowe wszystkich planet są obecnie w trybie ciemnego prądu. Ale czy zawsze tak było? Starożytni donosili, że Wenus miała ogon i skręcone włosy. Czy mógł to być jej ogon plazmowy w trybie żarzenia, a może i nawet łuku?  
Zastanówmy się, jak wyglądałby ogon Wenus widoczny z Ziemi. Średnica jej otoczki plazmowej jest przypuszczalnie dwu lub trzykrotnie większa od średnicy planety - powiedzmy, około 20 000 mil. Ale odległość Ziemi do Wenus podczas największego zbliżenia jest rzędu 26 milionów mil. Więc ogon Wenus jest jakieś tysiąc racy dłuższy, niż szeroki w najgrubszym miejscu. Jest to długi, cienki, skręcony, wężowaty kształt. Jeśli w jakimś czasie w przeszłości ogon Wenus był w stanie żarzenia, był on widoczny z Ziemi! Tak opisywali go starożytni.
Gdy planeta jest otoczona przez otoczkę warstwy podwójnej, jest chroniona przed bezpośrednią interakcją elektryczną z ciałami zewnętrznymi. Dwie naładowane elektrycznie planety, każda otoczona przez taką otoczkę, nie widziały by się elektrostatycznie. Aczkolwiek, jeśli ciało posiadające odmienny woltaż spenetruje warstwę podwójną, wchodząc w sferę plazmy otaczającą planetę, mogą nastąpić, i nastąpią, oddziaływania elektryczne. A zatem, jeśli jakieś inne ciało, jak duży meteor (albo asteroida czy kometa) zbliży się dostatecznie do Ziemi, penetrując jej otoczkę plazmową, pomiędzy ciałami wystąpią gwałtowne wyładowania elektryczne. Byłoby, oczywiście, niefortunne, stać w miejscu, gdzie wyładowania te biorą początek. Ale same wyładowania mogą zniszczyć intruza i ochronić Ziemię przed katastrofalną kolizją.
Planety, planetoidy i księżyce powstają na dwa sposoby. Przez kondensację pierścienia pyłowego pozostałego po powstaniu gwiazdy i przez przechwycenie sferycznych obiektów pozostałych po wybuchu supernowych, do wewnątrz układu gwiazdowego. Wtedy mamy do czynienia odpowiednio z mineralogią niemetaliczną i metaliczną takiego ciała niebieskiego. W czasie powstawania przez kondensację musi pojawić się przewodzący elektrycznie element zapoczątkowujący - tzw. planetozymal. Musi być też materiał który skupi się wkoło niego i zacznie osadzać na powierzchni przyszłej planety. 
Wenus  (12100 km średnicy) jest dawną siostrą Księżyca Saturna - Tytana (5150 km średnicy). Przy okazji dodam że na tytanie mamy ciśnienie dokładnie takie jak na Ziemi przed potopem wywołanym "Zderzeniem Swiatów" Velikovskiego - 1,5 atmosfery. 
Planeta Wenus jest dużą kometą albo małą gwiazdą. Zależne to jest od różnic napięcia danego obiektu. Jeśli widzimy że obiekt promieniuje do zewnątrz, znaczy to że ma nadmiar fotonów zgromadzonych w swojej objętości. Jeśli tego efektu nie obserwujemy, może być w równowadze z otoczeniem- przestrzenią kosmiczną lub z niedomiarem fotonów. Wtedy wyładowania będą uderzać w taki obiekt. Kiedyś Wenus miała plazmowy warkocz który świadczy o przeciwnym ładunku względem Słońca i planet. Różnica potencjałów powoduje wzrost ciśnienia - aż 92 atmosfery, 1bar = 1 atmosfera (podobne ciśnienie występuje w oceanach Ziemi na głębokości 700 metrów) i temperatury - 480°C na jej powierzchni podczas kiedy na Merkurym położonym znacznie bliżej Słońca nie ma ani takiego ciśnienia, ani temperatury. Na planetę Wenus należy uważać bo gdy skierowany do zewnątrz warkocz plazmowy (obecnie słabo widoczny ale kiedyś świecący jak u komety) zetknie się z magnetosferą Ziemi, może wywołać wzrost napięcia w atmosferze a to się wiąże z przepięciami.





15 września, 2022

#TheTruthAboutGravity - Grawitacja i antygrawitacja.

 



Naturę przestrzeni kosmicznej można zrozumieć wprost przy użyciu logiki i wyobraźni albo dookoła za pomocą matematyki.  Jak jest łatwiej? To zależy. Jeśli jesteś tzw "ścisłowcem" zostań przy matematyce ale bez grama logiki też tego nie zrobisz. Jeśli potrafisz z uwagą obserwować naturę, wystarczy tylko logika. Analogicznie jakby pisać teksty bez znajomości ortografii znając wygląd słów poprzez czytanie dużej ilości książek i tak samo, jak zrozumieć Boga bez pomocy doktryn religijnych. 

Nikt też nie ma prawa stawiać się wyżej nade kimkolwiek jako pośrednik w kwestii prawidłowości myślenia. Nawet a zwłaszcza gdy są to sprawy ostateczne i o generalnym znaczeniu. A ostatnio obserwuję wręcz despotyzm w kwestii światopoglądu i wcale nie ze strony tzw. szurów bo oni z natury swojej radosnej twórczości dopuszczają różnorodność poglądów. Ten despotyzm totalitarny obserwuję u ateistów i wszelkich podskakiwaczy pod naukę, którym te szury burzą ich dogmat który zastąpił im Boga, bo jest to wszystkim w co wierzyli. To mało świadoma natura ludzka podpowiada takie działanie. Na tym polega zrozumienie wolności wypowiedzi i zajmowanego stanowiska aby nie niszczyć i nie oceniać człowieka za jego odmienne zdanie. W dialogu pomiędzy szurami a ateistami przegrywają ci drudzy w przedbiegach z powodu ewidentnego braku kultury wypowiedzi, co ujawnia się często w pierwszym wymienionym zdaniu. 

Podobnie jak szurom brakuje im argumentów lub ewentualnie powtórzą bezmyślnie jakieś wyuczone formułki lecz wspomagają te "argumenty" kompletnym brakiem kultury i poszanowania rozmówcy. Przykładowo na pytanie jak działa grawitacja pada odpowiedź: "masy się przyciągają". To ciągle nie jest wyjaśnienie procesu. To ledwo próba opisu tego procesu. Wskazanie w kierunku gdzieś w pobliżu prawdy. 

Wszelkie zdobyte tytuły (przecież je też nadali zwykli omylni ludzie) nie obligują nikogo do zamykania pozostałym ludziom ust i umysłów. I właśnie korzystając z prawa do wolności popełniam tu co krok "bluźnierstwo" wobec zarówno nauki jak i kościoła. Wobec obu tych kościołów. Wobec wszystkich dogmatów oprócz dogmatu WOLNOŚCI. Odsyłam do innego postu odnośnie tego co osobiście uważam za pojęcie wolności.

Wracając do tematu należałoby na wstępie doprecyzować, czym różnią się między sobą: pole grawitacyjne- grawitacja, pole elektromagnetyczne stałe, pole elektromagnetyczne zmienne i fala elektromagnetyczna- światło. To prawie wszystkie oddziaływania w kosmosie. Jest jeszcze wyładowanie elektryczne i fala uderzeniowa. Tak, fala uderzeniowa powstająca w fotonowej przestrzeni po wybuchu jakiegoś ciała niebieskiego z powodu powstania znacznej ilości pierwiastka promieniotwórczego lub w trakcie wyładowania elektrycznego. Niekoniecznie tylko gwiazdy.

Tak zwane, acz nigdy do końca nie wyjaśnione przez naukę zjawisko grawitacji, jest to niewielka, dająca się pokonać nawet dłonią, siła powstająca w wyniku drobnocząsteczkowego „dopowierzchniowego” ruchu fotonów, przenikającego z łatwością wszystkie „bardziej zgęszczone” materialne struktury. Nie istnieje nigdzie w atomach i poza nimi rzekoma pustka wolna od fotonów. Wszystkie  naturalne obiekty kosmiczne bez względu czy są to ciała stałe, ciecze, gazy czy też plazma, wszystkie one podlegają zjawisku grawitacji. Grawitacja jest to ruch kwantowego (cząsteczkowego) płynu będącego dosłownie budulcem przestrzeni a w konsekwencji po zagęszczeniu w elektrycznych włóknach plazmowych lub koronach gwiazd, także energii i materii. Wszystko to oczywiście dzięki podstawowej jednej i jedynej "cząsteczce" która poprzez swoją "pierworodność" ma wpływ na świat widzialny- materialny. 

Cząsteczka ta jest wirem powstającym z "płynu" (pola informacji, świadomości, Boga - nieistotna jest tu nazwa bo nazwy zawsze są nieprecyzyjne jak i cały ludzki język mówiony, lecz bardzo ważny jest obraz całości jaki z tych słów sobie wytworzysz) wypełniającego przestrzeń kosmiczną. Mimo że nie jesteśmy w stanie oszacować końca tej przestrzeni, nie możemy zakładać na tej podstawie logiki że jest pusta bo  "przecież i tak jakiekolwiek cząstki z niej uciekną".  

Inaczej - grawitacja to siła powstająca w wyniku nawet minimalnego ruchu "składnika przestrzeni". Ruchu mogącego pojawiać się w dowolnym punkcie przestrzeni kosmicznej, w którym obecna jest materia i nierozerwalne z nią indukowane poprzez ruch sfer w polu elektrostatycznym - pole elektromagnetyczne. 

Materia wywołująca grawitację sama w sobie jest wyłącznie zbiorem pól elektrycznych obecnych w atomach w formie wielokierunkowo ustawionych fotonowych wirów zwanych orbitalalmi i kojarzonych z spacerującymi w nich pojedynczymi lub sparowanymi elektronami. Więc co tworzy masę? Jedyną masę jaką mamy do dyspozycji to fotony wolne w "pustej" przestrzeni albo fotony uwięzione na orbitalach. Przyspieszenie podczas jazdy samochodem również tworzy masę. Jeszcze większą niż pozostając w bezruchu. Wniosek jest taki że jeśli grawitacja ma wpływ na masę i prędkość to masa i prędkość ma wpływ na siłę grawitacji.  Rzeczoną grawitację możemy nazwać ujemnym polem elektrostatycznym a w zasadzie "mikro-dynamicznym" ze względu na kierunek ruchu zawsze z większego ciśnienia do mniejszego. Wobec tego musi występować niedomiar ciśnienia w obiektach materialnych względem przestrzeni który wywołuje strumień cząsteczek pola grawitacji. Ruch w stronę dodatniego pola elektrostatycznego w naturze nie istnieje i jedynie przestrzeń kosmiczna posiada potencjał "najbardziej" dodatni. W naturze nie ma takiego stanu, jak ładunek ujemny, są tylko wyładowania, nie ma ujemnie naładowanych substancji, materiałów, co więcej, nie ma na to dowodu. Jednak nie znamy źródła ciśnienia dostarczanego "do przestrzeni" która ten potencjał tworzy. 

Znaczy- fizyka nie zna i nigdzie w naukowych źródłach nie ma (ja nie znam) innego bardziej holistycznego wyjaśnienia pochodzenia jednocześnie zjawiska świadomości w powiązaniu ze zjawiskiem materi i energii - energomaterii. Teoria Względności i Teoria Strun nie wyjaśniają pochodzenia zjawiska świadomości, źródła informacji i przyczyny porządku we Wszechświecie więc z miejsca tracą dla mnie jakikolwiek sens. 

Ładowanie i rozładowywanie są antynomiami, ponieważ napełnianie i opróżnianie lub sprężanie i rozprężanie są wzajemnymi i odwiecznymi warunkami zasadniczymi natury. Wyłącznie ruch którego źródło początkowe nie jest znane, tworzący różnicę ciśnień, wyzwala wszelkie inne pola, wyładowania, promieniowania czy fale. Materia strukturalnie jest to "nastroszona" przestrzeń poprzez "pumeksową" konstrukcję zbudowaną z wiązań atomowych powiązanych polem elektromagnetycznym. "Sieciowa" konstrukcja materii jest zatopiona w cząsteczkowej przestrzeni. To wszechobecne fotonowe środowisko jako tło świata materialnego, przywodzące na myśl strukturę ciekłego kryształu, jest uniwersalnym transmiterem każdej energii i oddziaływania w całej przestrzeni. Nawet zjawisk określanych mianem PSI. Czyli tych wszystkich które oficjalna nauka wmiata pod dywan określając mianem co najmniej paranauki. W tym kontekście także antymateria jest błędem interpretacyjnym tego co pod to zaobserwowane zjawisko "podpisano". Mogą to być cząsteczki odwrotnie reagujące elektrycznie przez przeciwny układ potencjałów ale nie są to jakieś  lustrzane cząstki które spowodują kiedykolwiek anihilację. Anihilacja nie istnieje. To jest logika oparta na dualizmie poznawczym, tak jak logika ładunku jako fizycznych cząstek odpowiadających za "plus" i "minus" ładunku elektrycznego.  Nie można stworzyć fotonów przeciwnych własnościami do obecnych a cała reszta materii i cząstek energii z nich się właśnie wywodzi. Nie istnieje nic przeciwstawnego dla cząsteczkowej quasi fotonowej przestrzeni. Mówię quasi fotonowej bo fotony w stanie bardzo niskiej energii są nierejestrowalne i nieodróżnialne od siebie. Są monolitem stąd problem z wykryciem. W bryle lodu też nie wyodrębnisz kropli wody z powodu bardzo niskiej temperatury. Nie istnieje więc tak zwana "antymateria". Nie ma w naturze potrzeby tworzenia antymaterii więc z jakiego konktetnego powodu miałaby istnieć? Dla skomplikowania sobie prostego porządku który w niej panuje? Błąd interpretacji obserwacji i pomiaru zjawiska. 

Przestrzeń dostarcza zjawiska grawitacji dla "ciał niebieskich" poprzez stałe uzupełnienie "niedo-ciśnienia" panującego w miejscu tworzenia pola elektromagnetycznego, odśrodkowym wyrzutem fotonów w płaszczyźnie połączenia dwóch dipoli pola elektromagnetycznego ciał niebieskich i... oczywiście maszyn. Maszyny zawsze będą tylko naśladowały naturę, "nieco" wzmacniając efekty. Nie mogą "przeskoczyć" zjawisk natury. Prąd elektryczny jest wysoce naturalnym i ukrytym fundamentalnym zjawiskiem ale jest on i tak TYLKO różnicą ciśnienia które jest MECHANICZNYM zjawiskiem a dokładniej mikro-mechanicznym. Dla doprecyzowania tunele czasoprzestrzenne, prędkości pod czy nadprzestrzenne nie istnieją tak samo jak wieloświaty. Powód dla którego tak uważam jest prosty. Zawsze patrz co jest potrzebne naturze- nie Tobie. Jeśli naukowcy chcą odpowiedzieć na pytanie jak powstał Wszechświat to proszę wyjaśnić skąd wziął się pierwszy ruch w układzie ZAMKNIĘTYM (twierdzę tak na podstawie domyślnego stałego ciśnienia pomiędzy fotonami budującymi przestrzeń, warunkującego działanie oddziaływań pola elektromagnetycznego,  światła itp), jakim jest cały Wszechświat. 

Rozpatrując Wszechświat jako układ inercyjny - energię można wytwarzać w każdym jego punkcie bez dostarczania jej z zewnątrz każdego dowolnie wyodrębnionego miejsca. Każde ciało niebieskie jest motopompą dla pola "magneto-grawitacyjnego".  Centrum silnego pola elektromagnetycznego niejako "wybudza"  z "przestrzennego" uśpienia proto-fotony wyrzucając je w przestrzeń w płaszczyźnie wiru które zastępowane są innymi co opisuje się jako grawitację- tak zwane "grawitony". Identyczne pole można wytworzyć technicznie w maszynie antygrawitacyjnej o czym niżej. Elektryczność nigdy nie jest oddzielona od magnetyzmu bo tak samo jak każdą inną energię tworzą ją fotony.  Jedne uwiezione na orbitalach zwane omyłkowo elektronami a drugie w postaci pola magnetycznego otaczającego dany przewodnik. Nawet gdy dane ciało niebieskie nie posiada tak zwanego mierzalnego pola magnetycznego, nie znaczy to że jego przewodność nie wywołuje indukcji w polu magnetycznym planety - jak księżyc, gwiazdy- planeta, galaktyki spiralnej- gwiazda.  

Nie ma czegoś takiego jak podział na ruch elektronów i ruch fotonów jako oddzielnych dwóch zjawisk. To jest to samo zjawisko tyle że przewodniki z powodu ruchu stają się (inteligentnie celowo i słusznie pomyślane) "dziurawe" dla pobudzonych na orbitalach FOTONÓW. Elektryczny Wszechświat jest logiczną konsekwencją dla szeroko pojętej elektryczności która jak wszyscy wiemy, najbardziej się sprawdza w technologii. 

Wszystkie inne sposoby przekazu energii są względem tego są toporne patrząc pod kątem materiało-chłonności, odporności na warunki biochemiczne, regulacji i zachowania bezpieczeństwa i to powinno być dla nas znakiem że (fundamentalnie) inteligentna natura jest właśnie elektryczna. 

Z kolei pole elektromagnetyczne to uporządkowany ruch w kształcie toroidalnej sfery złożonej ze stałego pola "protofotonów", jako ruchu "płynu przestrzeni kosmicznej" zapoczątkowane strumieniem indukcji wewnątrz atomowych domen ciał niebieskich, ale nie jest już przestrzennym, nieruchomym płynem grawitacjo-twórczym. Liniowe/ szeregowe spolaryzowanie domen w atomach jak ogniw w baterii, powoduje jednokierunkowy wielokrotnie wzmocniony ruch cząstek w obu torusach pola. Stałe pole elektromagnetyczne wraz ze wzrostem stopniowo wymusza szeregowanie tych domen a proces ten się z czasem lawinowo zapętla. Stałe pole elektromagnetyczne różni się zasadniczo od zmiennego. Nie składem bo to są ciągle dalej fotony a własnościami działania. Zmienne pole magnetyczne o tej samej mocy będzie miało o wiele większy zasięg niż stałe.

Każde pole magnetyczne jest dwu-torusowe w swej istocie mimo że na pierwszy rzut oka takim się nie wydaje. Prąd elektryczny (fotony) płynący wewnątrz ciał niebieskich jest najbardziej przyspieszony dokładnie w osi wirowania pola magnetycznego i jak każdy strumień prądu elektrycznego bez względu na to czy przepływa przez materialny przewodnik czy izolator (a przepływa przez każdy materiał i tylko charakterystyczna dla danego materiału rezystancja go ogranicza), jest to ruch postępujący-skrętny, akcelerujący najsilniej pole magnetyczne w centrum płaszczyzny styku obu toroidalnych połówek pola, co wystarcza dla wytworzenia siły kontrującej grawitację na orbicie geostacjonarnej. Właśnie z tego powodu w czarnych dziurach - największych wirujących osiach pól magnetycznych obecnych w galaktykach spiralnych i kwazarach, nawet światło ma problemy z prostoliniowym ruchem. Z tej przyczyny w osi wirowania każdej galaktyki spiralnej zwanej czarną dziurą, nie zobaczymy światła ponieważ fotony są zasysane przez bardzo silny w osi wiru ruch "quasi-fotonowego płynu grawitacyjnego" do wnętrza tornado-podobnego wiru czarnej dziury. Nadmiar akcelerowanych fotonów pola jest wyrzucany w płaszczyźnie tego pola co w przypadku Ziemi tworzy orbitę geostacjonarną a w przypadku Układu Słonecznego zapewnia stabilność orbit planetarnych. W przypadku galaktyki zapewnia stabilność orbit gwiazd, ale wszystkie które nie znajdują się w tej płaszczyźnie wpadają w końcu w wir czarnej dziury.

Proto- czy quasi-  fotonami nazywam nie wykryte grawitony czyli łagodne zawirowania w płynie świadomo-przestrzennym kosmosu. Coś pośredniego między nieruchomą (zimną) przestrzenią a światłem czyli częstotliwością drgań szybkich wirów jako cząsteczek światła. Nieruchomą przestrzeń można określić jako obecną z dala od skupisk galaktyk w całkowicie nie oświetlonej przestrzeni do której nie dociera nawet najsłabsze czerwone światło-podczerwień. Więc temperatura zera KOSMICZNEGO bezwzględnego może być dużo niższa niż się dziś określa. Czy taka "ciekła" przestrzeń może zamarznąć? Dlaczego nikt nie zastanawiał się nad powodem szybkiej utraty temperatury w przestrzeni kosmicznej skoro nie ma w niej cząsteczek?? Skoro fotony przenoszą ciepło to w próżni efekt byłby izolacyjny z braku nośnika. Niestety, to tak nie działa. To przestrzeń zamraża odbierając energię (szybko równoważąc) MECHANICZNIE (bo wszystko jest w kosmicznej fundamentalnie MECHANIKĄ) ruch rejestrowany jako temperatura- ciepło- podczerwień, każdej możliwej cząsteczce- wirowi. Każda cząsteczka i orbital atomowy jako jej fraktal w istocie jest WIREM.  Z kolei tak zwane światło- fotony to wiry zbudowane z omawianej kwantowej substancji tworzącej przestrzeń kosmiczną, zwiększające swoją prędkość obrotową wprost proporcjonalnie do wzrostu częstotliwości fali świetlnej czy jak kto woli elektromagnetycznej. Jest to ruch oczywiście o kierunku zmiennym ze względu na pulsacyjne zmiany ciśnienia pomiędzy kolejnymi falami cząstek, rozchodzącymi się dookólnie w przestrzeni, w przeciwieństwie do pola elektromagnetycznego i grawitacyjnego które w naturze są oddziaływaniami o stałym kierunku ruchu. Nie ma w naturze zmiennego pola elektromagnetycznego. Światło nie przemieszcza się cząsteczkami ciskanymi przez źródło z prędkością 300 000 km/s. To jest tylko prędkość fali powstałej z dookólnie rozchodzących się sfer zbudowanych z drgających naprzemiennie sinusoidalnie zagęszczeń i rozrzedzeń "płynu" przestrzennego który śmiało można nazwać kolejnym PIĄTYM stanem skupienia. Podsumowując jednak, polu magnetycznemu bliżej jest (poziomem energii) do pola grawitacyjnego niż do fotonów rozumianych przez nas jako fala elektromagnetyczna czy światło. Co najważniejsze, to to, że wszystkie te trzy wymienione zjawiska powstają przy wykorzystaniu TYLKO JEDNEGO budulca którego źródłem jest kwantowa czyli cząsteczkowa a więc FIZYCZNA (NIE WIRTUALNA) struktura przestrzeni kosmicznej jako proponowanego przeze mnie piątego stanu skupienia. Zbudowana oczywiście z fotonów lub materiału z którego powstają. Choć moim zdaniem ten stan skupienia powinien stać na pierwszym miejscu, ale biorąc pod uwagę ludzki umysł koncentrujący się ze swej natury na materii jako na najważniejszym...






Animacja obrazująca złożony dookólno-skrośny ruch pojedynczego torusa dwupołówkowego pola magnetycznego. Oczywiście widzimy tu tylko zewnętrzny obrys pola. Faktycznie cała ta bryła podlega strumieniowi pola który bliżej centrum zasadniczo przyspiesza ruch cząstek. To jest prawdziwa przyczyna tzw. "Siły Coriolisa". W pobliżu ziemskiego równika można też zauważyć że pole magnetyczne ma tak szybki ruch cząstek iż "znosi" on delikatnie masę obiektów a więc hamuje doziemny ruch cząstek strumienia grawitacyjnego. Kto był ten wie.                


Każdy materiał / pierwiastek chemiczny jest w jakimś sensie przewodnikiem. Nawet kształt kuli można rozpatrywać jako kawałek przewodnika elektrycznego. Z tym że indukować się w nim będą nieukierunkowane prądy zwarciowe czy też błądzące  (w zależności od rezystancji podłoża) tak jak ma to miejsce na powierzchniach małych gwiazd powstałych jako tzw. sferule po wybuchu supernowych, które pod kątem elektrycznym są naturalną elektrodą lampy z metalową powłoką zewnętrzną. Czyli każde ciało niebieskie w minimalny sposób jak przykładowo nasz Księżyc, czy w sposób znaczny jak Jowisz, po prostu wprawia w ruch za pomocą tych niedoszłych fotonów dostępną pobliską przestrzeń. Ruch jest tym intensywniejszy im bliżej centrum tego pola go rozpatrujemy. Ruch tych nazwijmy quasi-fotonów wystarcza aby przez stałe wzbudzenie polem E.M. przenikając przez materię, wywołać mechaniczną siłę ściągającą ku sobie przykładowe obiekty kosmiczne do danego ciała niebieskiego lub też pojazdu gdy tą siłę się oczywiście zintensyfikuje parametrycznie w otoczeniu tego pojazdu. Trzeba zauważyć że grawitacja wzmaga się wraz z obecnością i wzrostem pola magnetycznego. Oto przykład błędnego rozumowania gdzie tłumaczy się soczewkowanie grawitacyjne jako pofalowanie nieokreślonej strukturalnie przestrzeni, dorzucając jednorożce z ciemnej materii, zamiast domyśleć się że coś musi tą przestrzeń szczelnie wypełniać. Dwie masy NIE PRZYCIĄGAJĄ SIĘ bezpośrednio. Podciśnienie powstające w centrum każdej masy w wyniku wyrzutu pola magnetycznego, najsilniejszego w centralnie położonej płaszczyźnie wyznaczanej osią jego do-zewnętrznego ruchu wirowego, przyciąga obecne w przestrzeni jako jej strukturalny budulec- grawitony, które nie tworzą fal grawitacyjnych. Pole magnetyczne w naturze jest wyłącznie stałe i MUSI TAKIE BYĆ aby grawitacja (również stała siła) działała jednokierunkowo. Gdyby grawitacja była falą to zatrzymywałaby ciała nieruchomo w stałym miejscu w takt częstotliwości tego pola. Automatycznie wykrycie fal grawitacyjnych (z zasady fale, obojętnie jakie by nie były, są WYŁĄCZNIE zmienne) jest po prostu pomyłką. Ale to tak celem wyjaśnienia. Gdy każda masa przyciąga "grawitony" (dobra nazwa choć wiemy że chodzi tu o to co nazwałem proto- lub też pre- fotonami) w kierunku swojego środka ciężkości jest to atrakcja trójstronna. Środek ciężkości jednej masy wytwarza minimalne podciśnienie w otoczeniu ciała niebieskiego jako uzupełnienie ilościowe cząstek dla ruchu pola magnetycznego, pociągając za sobą cząstki, nazwijmy tak jak lubicie "kwanty pola grawitacyjnego" (tak poważnie to brzmi...choć po polsku niepotrzebnie niezrozumiale) obecne w dalszej przestrzeni, za którymi znajdują się już cząstki przyciągane już bardziej przez przeciwny środek ciężkości czyli drugie ciało niebieskie.  

Przyciąganie pomiędzy przykładowo dwoma ciałami niebieskimi działa w ten sposób, że w pobliżu powierzchni pierwszego ciała możemy opisać jako „niedomiar cząstek/płynu” następnie w połowie odległości pomiędzy dwiema masami "płyn" ten zanim zmniejszy się odległość ciał, znajduje się w równowadze jako chwilowo jeszcze - nieruchomy "łącznik” aby zacząć z powrotem funkcjonować jako „niedomiar ciśnienia kwantowego" w pobliżu powierzchni drugiego ciała; minus - plus - minus. W przypadku gdy interakcji podlega tylko jedno ciało niebieskie z wyraźnym polem magnetycznym i obiekt bez pola magnetycznego jak astronauta, wtedy jest on przyciągany do powierzchni planety będąc w jednostronnym ruchu strumienia płynu/pola grawitacyjnego: minus- plus. Jednak gdy jest to ciało niebieskie praktycznie bez pola magnetycznego jak Księżyc, siła przyciągania będzie równie szczątkowa jak pole magnetyczne: plus - plus. Inaczej mówiąc: 

NIE BĘDZIE SYTUACJI BRAKU GRAWITACJI TAM, GDZIE JEST OBECNE STAŁE POLE MAGNETYCZNE, 

ale pole magnetyczne będzie wszędzie tam, gdzie jest materia. Również w wirach (bezmasowych) czarnych dziur, jako osiach wirowania galaktyki, gdzie o powstającym strumieniu pola magnetycznego decyduje materia zawarta w całej galaktyce- jest to nierozerwalna całość. Ten skuteczny JEDNOKIERUNKOWY mechanizm wzbudzania pola można zastosować w silnikach antygrawitacyjnych natomiast do zaburzania grawitacyjnego pola zewnętrznego należy zastosować pole zmienne. Maszyny takie jak legendarne "TR 3-B" nie posiadają układu do wytwarzania pola grawitacyjnego na pokładzie. Określiłbym je jako latające mikrofalówki które mogą skutecznie zaburzać swoim mechanizmem funkcje pola grawitacyjnego na zewnątrz pojazdu ale tylko to potrafią. Zatem grawitacja NIE WYSTĘPUJE w tandemie ze zmiennym polem elektromagnetycznym tak jak to ma miejsce w sposób zauważalny bądź śladowy w obecności jakiegokolwiek pola stałego. Jest to po prostu fizycznie niemożliwe. Do uzyskania pola grawitacyjnego na pokładzie statku kosmicznego potrzeba wysokiego napięcia STAŁEGO które wytworzy wzmocnione STAŁE pole magnetyczne. A zatem grawitację można opisać jako drugą, a raczej pierwotną, bardziej ukrytą stronę stałego pola magnetycznego, jako prostej elektromagnetycznej "siły przyciągania" znanej z fizyki klasycznej, której po prostu nikt nie zauważył lub może nie chciał zauważyć ale tą opcję pomińmy. Jestem skłonny przyjąć że zawiódł tu jak zwykle ludzki umysł mimo wielu danych lub...  poprzez ich nie uszeregowany nadmiar? Dla rozważań w sztuce antygrawitacji można posługiwać się teorią hydrauliki, aerodynamiki oraz mechaniki płynów. Mechanika płynów jest poddziedziną mechaniki ośrodków ciągłych. Z punktu widzenia mechaniki, płyn jest substancją, w której nie występuje ścinanie, dlatego płyn w stanie spoczynku przybiera kształt zawierającego go naczynia. Nie ma żadnej różnicy poza wielkością i elastycznością ośrodka cząsteczek pomiędzy tymi wymienionymi ośrodkami ruchu cząstek. Pole elektromagnetyczne jest według nauki zbudowane z fotonów. Więc nie znaczy to że co jakąś losową odległość w tym polu pałęta się foton. To znaczy że cała przestrzeń JEST zbudowana z fotonów które w polu elektromagnetycznym są zapętlone w formę wiru jak tornada, huragany, wiry wodne i co tylko znajdziemy w naturze. Dosłownie cała sfera pola elektromagnetycznego jest częścią przestrzeni wyłączoną z nieruchomej zewnętrznej przestrzeni. Częścią przestrzeni która całym swoim przekrojem cyklicznie przepompowuje się w zakresie obszaru tego pola. Dopiero teraz należy zacząć myśleć czym jest czarna dziura i co można z tym zrobić w technologii.







W płaszczyźnie gdzie na zdjęciu z naniesionym schematem pola magnetycznego widzimy galaktykę, część cząsteczek/ kwantów składowych czy "linii pola" nie powraca do torusa wiru. Wyrzucone akceleracją, pozostają w im dalszej tym bardziej nieruchomej przestrzeni naokoło ciała niebieskiego i to jest właśnie powodem dla którego działa grawitacja jako uzupełnienie dla stałej objętości tego pola. Dlatego też w układzie inercyjnym w skali atomowej, mimo że istnieją tylko dwie uzupełniające się siły- pola magnetycznego i pola grawitacyjnego, nie uwzględniono tego drugiego ze względu na fakt że jest znikomą dla rejestracji siłą choć niewątpliwie w pobliżu materii stale obecną. Myślę że brak pola magnetycznego wykazany w badaniach obiektów układu słonecznego wynika z niedoskonałości przyrządów badawczych. Jednak pole to występuje jako bardzo słabe, wszędzie gdzie rejestrujemy pole grawitacyjne. Problem pomiaru zarówno stałego pola elektromagnetycznego jak grawitacyjnego może wynikać ze zbyt małej prędkości fotonów w ich masowym ruchu względem łatwości rejestracji światła które jest ogólnie drganiem - zakresem fali zmiennej tych fotonów w zasadniczym ruchu miejscowym. Tak jak mało wydajnym jest prąd stały względem zmiennego.



 






Fale grawitacyjne??... Jeszcze Ziemianie nigdzie tyłka nie ruszyliście a już wszystko wiecie??








Niestety, fala grawitacyjna jest to kolejny błąd naukowy w oszacowaniu po pierwsze natury ZJAWISKA, po drugie rodzaju promieniowania pod względem laboratoryjnym. Zakładam że wykryto po prostu efekt w którym zachodzi emisja jakiegoś promieniowania elektromagnetycznego. Niech naukowcy sprawdzą przykładowo, czy nie ma takiego efektu po wybuchu supernowej albo bomby atomowej, kiedy większość materiału rozszczepia się na fotony o różnych częstotliwościach które gdzieś w przestrzeni po wytraceniu energii ruchu, muszą znaleźć swoje miejsce w nowej równowadze. Jako składniki przestrzeni. Podejrzewam że również podczas wybuchu takiej bomby, stwierdzono by obecność takich właśnie rzekomo  "grawitacyjnych" fal.
Na rysunku poniżej widzimy schemat pola grawitacyjnego;










wyrażanego wzorem:












Natomiast niżej widzimy schemat pola elektrycznego:





wyrażonego wzorem:





Ze schematu wynika że pole grawitacyjne jest identyczne z ujemnym polem elektrostatycznym.
Ze wzorów zaś wynika że różnią się minimalnie. Jednostka kilograma [kg] dla pola grawitacyjnego zastąpiona jest w przypadku pola elektrostatycznego kulombem [C]. To wszystko.






Mamy więc amper na sekundę lub farad na wolt... w praktyce będzie to obrotowy kondensator pod wysokim napięciem. To wszystko co teoretycznie potrzeba do budowy elektrycznych maszyn, zdolnych do zaburzenia pionowego - powolnego bo w naszym przypadku tylko 1G - ale za to masowego ruchu niedoszłych fotonów zwanego grawitacją i uruchomienia EKONOMICZNYCH lotów kosmicznych oraz taniego transportu powietrznego.







Przykładowy projekt samowzbudnego siłownika elektromagnetycznego do przeróbki zwykłego samochodu drogowego na aero -samochód






 









Opierając się na przykładzie znanego chyba wszystkim filmowego egzemplarza samochodu DELORYAN marki DMC, wyobraźmy sobie że zamiast kół samochód ma izolowane zarówno kadłub i siłowniki z tworzywa sztucznego, do wewnątrz których na żyroskopowe, magnetyczne wirujące tarcze, doprowadzone zostaje wysokie napięcie. Pojazd taki wykonany w wersji dla lotów pozaatmosferycznych, oprócz obwodu elektrycznego powinien zawierać kabinę ale nie zwykłą sobie kabinę jak na ISS a kabinę normobaryczną i szczelne włazy zamiast tradycyjnych drzwi. Zamierzam wykonać jak "Bóg" pozwoli taki prototyp w skali 1:1 w większości (oprócz maszynowych komponentów jak żyro-silniki i zasilacz wysokonapięciowy) wydrukowany DOSŁOWNIE z plastikowego śmiecia o największej ilości czyli jak wiemy- niechcianych butelek PET który dziwnie fartownie, jest akurat idealnym do tego zastosowania materiałem o bardzo wysokiej odporności na wysokie napięcie. 
 Uruchomienia takiej technologii aero i astronautycznej w powiązaniu z masową redukcją śmieci a więc globalnym systemem skupu i odzysku plastiku dotyczy cała moja inicjatywa. Pod kątem technicznym jest ona relatywnie prosta w stosunku do potrzebnej teorii, porównując całość do obecnej niewydajnej technologii rakietowej. 
Oczywiście dopuszczam że goście z innych gwiazd czy galaktyk mają podobną technologię opanowaną perfekcyjnie pod względem wzajemnego doboru kształtu, wymiarów i własności materiałów u nas nieobecnych z prostej przyczyny- żyją oni pod gwiazdami o nazwijmy to "innych możliwościach pierwiastko-twórczych" zależnych od ich średnicy a więc wysokości napięć w atmosferze gwiazdowej, ciśnienia, temperatury która z tego ciśnienia wynika oraz innych fizycznych własności, ale... po prostu od czegoś trzeba zacząć.
Siłownik taki działa poprzez ciągłe zaburzanie pionowego strumienia grawitonów za pomocą ruchu magnetycznych tarcz i wzmacniającym ten efekt wysokim napięciem. Żywa natura zna ten efekt, który wykorzystują w odpowiednim dla danego gatunku stopniu, owady latające. Np. różnego rodzaju żuki. Natura "wie" o sobie to co potrzeba. Jeśli w jakiś sposób taki żuk "wie" poprzez ewolucję jak tego dokonać to znaczy że natura jest fundamentalnie świadomością która w następnej kolejności realizuje swoje prawa w świecie materialnym.
W pojazdach "antygrawitomagnetycznych" za pomocą pola magnetycznego żyroskopowych tarcz, pionowy doziemny strumień, zostaje zaburzony, zawrócony akceleracją w centrum maszyny do poziomego ruchu który tworzy po chwili oddzielne pole otaczając maszynę. Stąd też kosmici sądząc po relacjach świadków, podczas startu trochę zwlekają na czas wzbudzenia pola. Nie jest ono czymś nierealnym do czego potrzebne są jakieś dodatkowe wyjaśnienia. Jest to kwantowy twór czyli cząsteczkowy który podlega tym, samym prawom co inne cząsteczki, różniąc się jedynie stopniem oddziaływania na niego. W miarę zwiększania intensywności tego pola wysokim napięciem zaczyna się pojawiać grawitacja jako sumacyjna siła cząstek dociskająca załogę do pokładu statku / pojazdu. Można ją płynnie regulować wpływając na siłę pola. Żyro-tarcze oprócz wzmocnienia  magnetycznego pola i grawitacji zapewniają stabilizację pojazdu podczas lotu (boczny wiatr, huragan etc, jak i wypadku / zderzenia.
Takie pojazdy będą się zachowywać bardzo stabilnie podczas lotu a podczas wypadku zachowają swoje położenie dopóki nie zostaną mechanicznie uszkodzone siłowniki. Nawet gdyby w atmosferze zostały te siłowniki uszkodzone to taki pojazd przez czas rozładowania pola będzie pozostawał w tym samym położeniu i wysokości. Nie będzie emitować hałasu na zewnątrz i w kabinie, poza ledwo słyszalnym dźwiękiem wysokiego napięcia. No może czasem strzału łuku elektrycznego do otoczenia, zwłaszcza lecąc nad powierzchnią gruntu, jezdni, co zabezpieczać może pojazd przed ewentualną kradzieżą i napaścią jakichś antyspołecznych mało kreatywnych biedaków umysłowych gdy będzie włączony. Nie wyleje się też więcej kawa, nikogo nie pochlapiesz wodą czy błotem. Obojętne będą też ilości dziur w ciągle na czas nie zakonserwowanej jezdni ani nie zanieczyszczą więcej środowiska ponieważ siłowniki będą jednocześnie swoim własnym zasilaniem...  i mogą przyspieszyć lot w atmosferze do prędkości samolotowych - około 1500 km/h lub większych. 
Najszybszy samolot pasażerski świata Concorde lecąc z prędkością 2270 km/h,  pokonał trasę z Paryża do Nowego Jorku zaledwie w 3,5 h co jest równe 2,04 Ma (Mach), jednak skutery będą jeszcze szybsze ze względu na najmniejszy opór powietrza.
Szczegóły technologii budowy latających samochodów i skuterów (tańsza lżejsza i mobilniejsza wersja transportu - bez kabiny, więc automatycznie mniejsze wysokości lotu ze względu na wysokość zdatnej do oddychania atmosfery) będą udostępnione z czasem za niewielką przystępną opłatą na PATRONITE. 
Bez takiej formy elektrycznej technologii jaką jest w istocie maszyna antygrawitacyjna, w dalszym ciągu ludzkość będzie prowadzić wojny o ograniczone ziemskie zasoby. Nawet gdyby do perfekcji doprowadzono konwencjonalną technologię rakietową, nie pozwoli ona zapewnić zewnętrznych zasobów do rozwoju cywilizacji. Za pieniądze zainwestowane w wojny i inne destrukcyjne interesy z których każdy zaglądający na tego bloga zdaje sobie sprawę, można było już dotrzeć nie tyle do Marsa co do Sagittarius A. 

"Przyszłość jest zielona" jak w reklamach aut elektrycznych i może taka być ale nie przy obecnej technologii gdy ich akumulatory palą się w najmniej spodziewanym momencie. 
Jeśli widzisz potencjał i głębszy sens w tym co robię, doinwestuj projekt bezpośrednio: PL 35 1140 2004 0000 3212 0118 4100








22 sierpnia, 2022

#StatycznyKosmos - #Halton Arp - #StaticUniverse

 







 Galaktyka NGC 4319 i "urodzony" przez nią kwazar Markarian 205 po prawej u góry, którego to faktu NASA się wypiera ze względu na znaczne przesunięcia widma pomiędzy nimi.







Anomalie w przesunięciu ku czerwieni.

Po wykładzie zapytałem Pana profesora Wolszczana, "czy możliwe jest, że przesunięcie ku czerwieni może nie oznaczać faktycznej ekspansji tylko być iluzją o nieznanej przyczynie fizycznej?" Powołałem się na świece standardowe, Prawo Hubble'a i "największą pomyłkę Einsteina" - otrzymałem ostrożną odpowiedź: "...nie możemy tego wykluczyć...".

Halton Arp jest zawodowym astronomem, wcześniej był również asystentem Edwina Hubble'a. Zwany Galileuszem XX wieku, przedstawił dowody na to, że Wszechświat się nie rozszerza. Arp, były pracownik obserwatorium Mount Palomar w Kalifornii, obecnie prowadzi badania w Max Planck Institute, w pobliżu Monachium.

Arp zaobserwował dużą liczbę obiektów wykazujących przesunięcia ku czerwieni NIEZGODNE z prawem Hubble'a. Badania te wskazują jego zdaniem, że przesunięcia ku czerwieni mogą być wynikiem innego zjawiska niż efekt Dopplera.

Dlaczego jednak przesunięcia ku czerwieni są zazwyczaj interpretowane wyłącznie jako rezultat efektu Dopplera? Być może rzeczywiście zjawisko to powoduje przesunięcie ku czerwieni. Lecz na jakiej podstawie uczeni przyjmują, że owe przesunięcia są wywołane efektem Dopplera? Taka interpretacja wynika między innymi z faktu, że według współczesnej fizyki jedynym zjawiskiem poza efektem Dopplera, które może spowodować widoczne przesunięcie ku czerwieni, jest potężne pole grawitacyjne. Jeżeli światło przebija się przez pole grawitacyjne, traci energię i ulega przesunięciu ku czerwieni. Astronomowie uważają jednak, że wyjaśnienie to nie dotyczy gwiazd ani galaktyk. Aby spowodować zaobserwowane przesunięcie ku czerwieni, ich pola grawitacyjne musiałyby bowiem posiadać niewiarygodne natężenia.

Arp twierdzi, że w sąsiedztwie obiektów o niskim przesunięciu ku czerwieni, znalazł obiekty cechujące się wysokim przesunięciem. Według standardowej teorii ekspandującego Wszechświata, obiekt charakteryzujący się niewielkim przesunięciem ku czerwieni, powinien leżeć względnie blisko Ziemi. Natomiast obiekt o dużym przesunięciu - w dużej odległości. Dwa obiekty, znajdujące się względnie blisko siebie, powinny zatem cechować się podobnym przesunięciem ku czerwieni.

Arp podaje następujący przykład. Galaktyka spiralna NGC 7603 jest połączona z towarzyszącą jej galaktyką mostem świetlnym. Mimo to, przesunięcie ku czerwieni drugiej z wymienionych galaktyk jest wyższe o 8000 km/s. Różnica w przesunięciu wskazuje, że galaktyki te powinny znajdować się w całkowicie odmiennych odległościach od Ziemi - NGC 7603 powinna leżeć około 478 mln lat świetlnych bliżej - jednak, co dziwne, obie galaktyki są wystarczająco blisko siebie, by mogły być połączone mostem świetlnym.

Arp znalazł ponadto wiele innych przykładów, które podważają tradycyjne poglądy na temat przesunięć ku czerwieni. Oto jedno z jego najbardziej kontrowersyjnych odkryć. W pobliżu galaktyki spiralnej NGC 4319 znajduje się kwazar Markarian 205, połączony z nią mostem świetlnym. Przesunięcie ku czerwieni w przypadku galaktyki wynosi tu 1800 km/s, co szacuje jej odległość na około 107 mln lat świetlnych. Kwazar wykazuje przesunięcie ku czerwieni o wartości 21000 km/s, co powinno oznaczać, że jest on odległy o 1,24 mld lat świetlnych. Arp wskazuje jednak, że obiekty te są wyraźnie połączone. Jego zdaniem, standardowa interpretacja przesunięć ku czerwieni jest w tym przypadku błędna.

Krytycy Arpa wykonali własne zdjęcia NGC 4319 i oświadczyli, że nie dostrzegli mostu łączącego rozpatrywane obiekty, widocznego na fotografii, jaką przedstawił Arp. W opinii niektórych badaczy most świetlny był tu jedynie "spreparowanym efektem fotograficznym". Jednak Jack M. Sulentic z University of Alabama w USA przeprowadził niedawno rozległe analizy fotometryczne dwóch omawianych obiektów i doszedł do wniosku, że łączący je most istnieje naprawdę.

Kolejny zauważony przez Arpa przykład przesunięć ku czerwieni, które przeczą tradycyjnym poglądom, dotyczy niewielkiego łańcucha galaktyk, nazwanego od jego rosyjskiego odkrywcy Woroncow-Weliaminow 172. W łańcuchu tym mniejsza, gęstsza galaktyka cechuje się dwukrotnie większym przesunięciem ku czerwieni niż pozostałe.

Obok par czy też grup galaktyk z nietypowym przesunięciem ku czerwieni, Arp wskazał na jeszcze dziwniejsze zjawisko. Okazuje się, że kwazary i galaktyki mogą wyrzucać z siebie nowe kwazary i galaktyki. Na przykład eksplodująca galaktyka NGC 520, charakteryzuje się dość niskim przesunięciem ku czerwieni. Wzdłuż linii prostej biegnącej do niej w kierunku południowo-zachodnim znajdują się cztery słabe kwazary. według Arpa są to jedyne kwazary w tym rejonie. Czy ich ustawienie może być dziełem przypadku? Arp twierdzi, że jest to bardzo nieprawdopodobne. Jego zdaniem zostały one wyrzucone z eksplodującej galaktyki. Co ciekawe, wszystkie cztery rozpatrywane kwazary cechuje o wiele większe przesunięcie ku czerwieni niż galaktykę, z której wydają się pochodzić. Taka sytuacja jest zdumiewająca, ponieważ według teorii o przesunięciach ku czerwieni, kwazary te powinny znajdować się o wiele dalej niż związana z nimi galaktyka. Analizując ten i inne podobne przykłady, Arp doszedł do wniosku, że tuż po wyrzuceniu z macierzystych obiektów kwazary charakteryzują się wysokim przesunięciem ku czerwieni, które maleje wraz z upływem czasu.

Niektórzy uczeni zastanawiają się, czy galaktyki mogą rzeczywiście wyrzucać z siebie inne masywne obiekty, takie jak galaktyki bądź kwazary. W odpowiedzi na te wątpliwości, Arp zwrócił uwagę na zaskakującą fotografię olbrzymiej galaktyki M87 wyrzucającej strumień materii (zajrzyjcie też do katalogu Messiera). Okazuje się, że galaktyki eliptyczne leżące w okolicy M87, która również jest galaktyką eliptyczną, znajdują się niemal w linii prostej ze strumieniem wyemitowanej materii. Zdaniem Arpa sytuacja ta wskazuje, że również zostały wyrzucone przez M87.

W jaki sposób galaktyka może emitować galaktykę? Jeżeli galaktyka to "wyspa Wszechświata" składająca się z wielkiego skupiska gwiazd i gazu, czy jest w stanie wyrzucić z siebie nową galaktykę, która stanowi podobne skupisko materii?

Niestety, obecne prawa fizyki nie dają żadnej możliwości wyjaśnienia. Skoro galaktyka składa się z wielu gwiazd oraz chmur pyłu i gazu, jakie jej cechy mogłyby spowodować przesunięcie ku czerwieni niezależnie od prędkości lub grawitacji?


Teoria wyczerpanego światła.


Według ustaleń Jeana Pierre'a Vigiera, francuskiego astrofizyka z Institute Henri Poincare, jeśli ograniczymy się do odległych galaktyk w obszarze A i obliczymy stałą Hubble'a, otrzymamy wartość zdecydowanie odmienną od wyniku dla obszaru B. Wskaźnik ekspansji różni się zatem w zależności od tego, czy badamy galaktyki z widocznymi na ich tle innymi galaktykami, czy też bez nich. Jeżeli wszechświat podlega rozszerzaniu, jaki związek ze wskaźnikiem jego ekspansji mogą mieć galaktyki leżące na pierwszym planie w obszarze A? W opinii Vigiera wynika to z faktu, ze mierzone przesunięcia ku czerwieni odległych galaktyk nie są w rzeczywistości spowodowane rozszerzaniem się Wszechświata. Stanowią raczej efekt zupełnie odmiennego zjawiska - tzw. mechanizmu wyczerpanego światła.

Vigier przyjmuje, że przemieszczające się w przestrzeni kosmicznej światło ulega przesunięciu ku czerwieni wskutek pokonywania danego dystansu. Taki proces byłby zgodny ze znanymi prawami fizycznymi. Według jednego z tych praw widmo światła powinno bowiem przesuwać się ku czerwieni z powodu samego ruchu badanej wiązki świetlnej. Efekt tego procesu jest tak niewielki w przypadku ziemskich warunków, że trudno dokonać jego pomiarów, lecz gdy światło pokonuje ogromne odległości między galaktykami, przesunięcie zaczyna być widoczne. Zjawisko to określane jest mianem wyczerpanego światła, gdyż poruszając się w przestrzeni, światło traci energię. Im więcej jej utraci, czyli im bardziej podlega wyczerpaniu, tym większym cechuje się przesunięciem ku czerwieni. Przesunięcie to jest więc proporcjonalne do odległości danego obiektu, nie zaś do jego prędkości.

Na podstawie powyższych ustaleń, Vigier prezentuje statyczny model Wszechświata. Jego zdaniem, wszystkie galaktyki są w przybliżeniu nieruchome. Przesunięcia ku czerwieni nie są pochodną efektu Dopplera; nie mają nic wspólnego z prędkością źródła światła. Wynikają z naturalnej właściwości samego światła, które ulega wyczerpaniu, pokonując ogromne odległości. 





Na powyższym filmie są pokazane gwiazdy filmowane poprzez atmosferę. Co jeśli podobny obraz uzyskamy nawet gdybyśmy obserwowali spoza atmosfery? Świadczyłoby to jednoznacznie że przestrzeń kosmiczna tak samo jest wypełniona cząsteczkami jak atmosfera, z  tą różnicą że grawitacja przy powierzchniach ciał niebieskich utrzymuje najgęstsze cząsteczki. Ich gęstość i wielkość zmniejsza się wraz z wysokością. Może zdarzyć się że obraz się będzie bardziej chwiał z powodu sporadycznych obłoków gazowych i innych zakłóceń ale gdyby przestrzeń była rzeczywiście pusta, bez-cząsteczkowa, światło gwiazd powinno być czyste i klarowne prawie jak z lasera. Oczywiście dookólnego.








Oczywiście większość astronomów odrzuca koncepcje wyczerpanego światła, gdyż wymaga ona nowych praw fizyki

[Tak oto zamiast tabakiera być dla nosa, nos musi służyć dla tabakiery. Jeśli Wszechświat wymaga od nas nowych praw fizyki to TRZEBA JE NAPISAĆ!]

Vigier przedstawia jednak swoją teorię w sposób niewymagający radykalnie nowej fizyki.

Vigier podaje również inne dowody, które wskazują że przesunięcia ku czerwieni są niezależne od prędkości badanych obiektów. Jeżeli na przykład, światło gwiazd mierzone jest wówczas, gdy przechodzi w pobliżu Słońca, cechuje się wyższym przesunięciem ku czerwieni niż światło pochodzące z innych rejonów nieba. Z powierzchni Ziemi takich pomiarów można dokonywać jedynie w trakcie całkowitych zaćmień słońca, kiedy gwiazdy w pobliżu tarczy słonecznej zaczynają być widoczne w nastającej ciemności.

Vigier wyjaśnia przesunięcia ku czerwieni w kategoriach statycznego Wszechświata, w którym światło zachowuje się nieco inaczej niż przyjmują zwykle uczeni. Standardowy model rozszerzającego się Wszechświata nie tłumaczy bowiem, dlaczego wartości stałej Hubble'a są tak zróżnicowane. Zdaniem Vrigiera niezależnie od prędkości badanych obiektów przesunięcia ku czerwieni stanowią ogólną cechę Wszechświata, który jak najbardziej może być statyczny. Teoria Wielkiego Wybuchu nie miałaby więc żadnego uzasadnienia.

Y.P.Varshini i kwazaryV.P. Varshini, fizyk z Uniwersity of Ottawa w Kanadzie, akceptując opinie Arpa, że kwazary cechują się niezależnymi od prędkości przesunięciami ku czerwieni, przedstawił swoje ustalenia dotyczące typów przesunięć. Jego badania wykazały, że nieoczekiwanie wiele kwazarów chearakteryzuje się przesunięciami ku czerwieni o wartościach bliskich 1,95 (liczba ta wyrażona jest w kategoriach przesunięcia długości fali; odpowiada ono prędkości około 238160 km/s, czyli 79% prędkości światła.

Zdaniem Varshiniego kwazary wytwarzają światło w nieoczekiwany sposób - w sposób, który powoduje, że światło wygląda na przesunięte ku czerwieni w wyniku efektu Dopplera. W jego opinii zjawiska laserowe występujące w kwazarach nadają ich światłu odmienne cechy, które nie mają nic wspólnego z prędkościami kwazarów. Innymi słowy Varshini doszedł do wniosku, że uczeni niewłaściwie odczytują linie spektralne w tym typie światła jako przesunięte wskutek efektu Dopplera w zwykłym zjonizowanym gazie. Kwazary znajdują się więc relatywnie blisko, a pogląd, że leżą one w dużej odległości wynika z błędnej interpretacji ich światła - wytworzonego laserowo - jako zwykłego światła przesuniętego w wyniku zjawiska Dopplera.

Bez względu na to, czy teoria Varshiniego jest słuszna, jego spostrzeżenia, że linie spektralne kwazarów dzielą się na wyraźne grupy, podważa (przynajmniej odnośnie kwazarów) standardową koncepcję o odległościach kosmicznych. Jeżeli zaś uznamy, że linie widmowe kwazarów są przesunięte w skutek efektu Dopplera i zastosujemy obowiązującą teorię, okaże się, że Ziemia leży w centrum Wszechświata, co oczywiście przeczy dzisiejszym poglądom.


Kwantyzacja przesunięć ku czerwieni. 

Kolejnego interesującego odkrycia dokonał William G. Tifft, astronom ze Steward Obserwatory przy University of Arizona w Tuscon w USA. Jego badania być może najbardziej podważają model rozszerzającego się Wszechświata. Tifft zaobserwował, że przesunięcia ku czerwieni cechujące galaktyki, podlegają z reguły kwantyzacji, a więc nie przybierają dowolnych wartości, lecz stanowią w przybliżeniu wielokrotność podstawowej wielkości, która w tym przypadku wynosi około 72 km/s. Ustalenia Tiffta wskazują zatem, że przesunięcia grupują się w pobliżu 72 km/s, 144 km/s, 216 km/s, 288 km/s itd.

Tifft zbadał względne przesunięcie wielu par galaktyk. Zgodnie ze standardowym poglądami, jego wartość reprezentowałaby nie tyle prędkość z jaką para galaktyk oddala się od Ziemi, lecz raczej prędkość ruchu orbitalnego jednej galaktyki wokół drugiej, mierzoną wzdłuż naszego kierunku obserwacji. Tifft ustalił jednak, że taka sytuacja nie występuje. Przesunięcia ku czerwieni grupują się w pobliżu wielokrotności podstawowej wielkości - 72 km/s, co oznacza, iż mierzone przesunięcia nie zależą od prędkości badanych galaktyk, a one same w rzeczywistości nie obiegają się wzajemnie. Odkrycia Tiffta dotyczą nie tylko par galaktyk, lecz również całych ich grup. W tej sytuacji, według prawa Newtona lub Einsteina, powinny wspólnie opadać bądź oddalać się od siebie, pozostając wciąż w pewnym układzie. Tym niemniej przeprowadzone badania świadczą, że takie zjawisko nie występuje. Dlatego zdaniem Tiffta konieczne jest opracowanie nowych praw grawitacji.

Istnieją już pewne świadectwa, które mogą wskazywać, iż prawa Newtona wymagają korekty, zwłaszcza w odniesieniu do galaktyk. Przez wiele lat uczeni mieli duże problemy z wyjaśnieniem dynamiki ruchu galaktycznego na podstawie prawa grawitacji. Na przykład, pewne galaktyki poruszają się ruchem orbitalnym w skupiskach, lecz zgodnie z zasadami dynamiki i prawem grawitacji nie powinny być uporządkowane w ten sposób. Biorąc pod uwagę ich przypuszczalne prędkości, musiałyby posiadać o wiele większe masy, by poruszać się po orbitach. Próbując odnaleźć te brakujące masy, astronomowie zamiast zmodyfikować prawa grawitacji, woleli przyjąć koncepcję istnienia wielkich ilości niewidzialnej, ciemnej materii. Niektórzy badacze twierdzą, że brakuje 90% masy Wszechświata (ciemnej materii 30%, ciemnej energii 65% .

Przytoczone uwagi wskazują, że społeczność astronomów i astrofizyków nie przyjęła ustaleń Tiffta przychylnie. Jednak Halton Arp potwierdził niezależnie część z jego odkryć, co nadaje z kolei większego znaczenia obserwacjom samego Arpa.

Wobec powyższych sprzeczności Arp podaje swój rozstrzygający argument. Mniejsze galaktyki nie tylko cechują się dodatnimi przesunięciami ku czerwieni względem ich macierzystych galaktyk. Przesunięcia te podlegają kwantyzacji zgodnie z ustaleniami Tiffta. Arp zaobserwował ich maksima na poziomie około 70, 140 i 210 km/s, co odpowiada odkryciom Tiffta odnośnie kwantyzacji w postaci wielokrotności 72 km/s. Jak widzieliśmy, oznacza to, że badane przesunięcia nie zależą od prędkości obiektów. Natomiast, fakt iż kwantyzacja zachodzi w stosunku do dominującej galaktyki w grupie, wskazuje na istnienie tu pewnego fizycznego związku. Jeżeli byłby on wynikiem przypadku, w jaki sposób doszłoby do kwantyzacji? Wystąpienie zjawiska kwantyzacji świadczy o realności tego powiązania.

Przetłumaczył z angielskiego: Łukasz Ostrowski, Toruń 2004
Materiały pochodzą ze strony HaltonArp.com oraz z ksiązki Richarda L. Thompsona "Vedic Cosmography and Astronomy".



Efekt nazwany tu jako wyczerpane światło NIE JEST SPOWODOWANY NATURĄ ŚWIATŁA a naturą przestrzeni którą opisywałem wcześniej jako cząsteczkową, a dokładnie quasi-fotonową. Kiedy uderzymy dłonią o powierzchnię wody, ze zbiornika wodnego wydzielą się krople, cząsteczki których energia, prędkość czy inne własności pozwolą je zaobserwować.  Działając w ten analogiczny i prosty sposób przestrzeń kosmiczna jest zbiorem cząsteczek lecz nie rozróżnialnych dopóki nie zaistnieje zjawisko ruchu. Dopiero ruch pozwoli przestrzeni stać się zaobserwowaną w postaci cząsteczkowej. Wzbudzając za pomocą elektromagnetycznych urządzeń/maszyn przestrzeń do ruchu (atmosfera jest tylko gęstszą formą tej quasi gazowej przestrzeni), wszystko w kosmosie nagle zacznie nam pięknie funkcjonować. Zarówno prawa jak i loty kosmiczne. Włącznie z elektromagnetycznym transportem. Trzeba tylko zrezygnować z archaicznej teorii Big Bangu- patrz moje poprzednie posty, i uznać że Wszechświat był ZAWSZE pełny cząsteczek- fotonów bo tak jak Bóg jest światłością tak Wszechświat zbudowany ze światła jest cząsteczkową światłą świadomością. W istocie wszystko jest świadomością ale to już inny DUCHOWY sektor rozpatrywań więc zadanie absolutnie nie dla konwencjonalnych fizyków. Nie odnajdą się tu a przynajmniej nie wszyscy. Tak jak materia jest kondensatorem dla energii tak samo jest soczewką dla cząsteczkowej fotonowej świadomości Wszechświata. Nie wiem jak Ty- czytelniku, ale ja już zdania nie zmienię. Zbyt długo do tego w życiu dochodziłem, wyczerpując inne wątki. To największa unifikacja i rozwiązanie problemów astrofizyki na jaką mnie było stać po 25 latach mielenia dostępnych danych, rozważań i poszukiwań.
To jest najbliższa granica do której możemy dotrzeć w poszukiwaniu prawdy za pomocą logiki. Kto chciałby wyjść poza nią musi zrezygnować z osobowego egoizmu rywalizacji i wojen "my ziemianie przeciwko sobie" i przekształcić go w egoizm zbiorowy "my ziemianie przeciwko tajemnicom Wszechświata" inwestując w elektroastronautykę. Nie ciekawiej? Najszybciej można przeniknąć jego największą tajemnicę, lecąc na kraniec Wszechświata, gdzie prawdopodobnie cząsteczkowa/ fotonowa "atmosfera Wszechświata" kończąc się,  ukaże nam osobliwość swojej nadrzędnej dla cząsteczkowego/ kwantowego świata świadomości w absolutnej ciemności, ze względu na prawdopodobny brak fotonowej struktury. To znaczy niemożliwość ich wzbudzenia z powodu ekstremalnie niskiej temperatury. Ale materia, w tym nasze ciała, mogą na granicy praw jakiejkolwiek znanej nam fizyki, jaką stać będzie nas opracować, zacząć się rozpadać z powodu braku subatomowego ciśnienia a umysł może bardzo dziwnie się zachowywać, mieszając swoje funkcje z bezpośrednio wdzierającą się doń absolutną świadomością Wszechświata co pozwoliłoby jeszcze za życia czytać wzajemnie w myślach wszystkim obecnym w pobliżu astronautom. Zjawisko podobne jak po wyjściu astronautów poza ziemską magnetosferę, ale o ekstremalnie zwielokrotnionym działaniu na psychikę. Nie chcę iść za daleko bo ktoś mi powie że zamieniłem kolejną osobliwość Big Bangu na inną, choć wątek na film S-F byłby ciekawy. Polski film oczywiście bo dlaczego nie? Sumując, skoro w starożytnych Indiach już o tym wiedziano a była wtedy obecna wysoka technologia lotów kosmicznych, może być bardzo ciekawie i... ciężko, jednak na pewno najlepszych odpowiedzi na te pytania udzielą nam inne o wiele bardziej rozwinięte cywilizacje. Równie dobrze tzw. Wszechświat może znajdować się w głowie wielkoskalowej istoty humanoidopodobnej, z której wylatując pomiędzy przeskalowanymi fraktalnie atomami, możemy zginąć od nadmiaru światła nie przenikającego do jej wnętrza znanego nam jako Wszechświat- porównaj zachowanie światła względem ludzkiej głowy. Też jest wewnątrz ciemno i też mimo tego są obecne fale elektromagnetyczne. W tym wypadku głównie cieplne jak promieniowanie reliktowe które nie wiedzieć czemu, dociera do nas ze wszystkich stron.

19 sierpnia, 2022

Podstawy zdrowego stylu życia człowieka w społeczeństwie interplanetarnym czyli jak powinna wyglądać zdrowa cywilizacja.







Jak dziś wygląda cywilizacja człowieka, każdy widzi choć co drastyczniejsze przypadki ludzkiej inteligencji postaram się tu przytoczyć. Ale też postaram się opisać jak wyglądałaby cywilizacja gdyby człowiek potrafił utrzymywać swoje działania na LUDZKIM poziomie. Gdyby człowiekowi chciało się być człowiekiem.

Cywilizacja człowieka od zarania ma wpisany kod autodestrukcji który nie pozwoli jej przetrwać jeśli wszyscy razem i każdy z osobna nie wykażemy się samodyscypliną. Trzeba się w końcu przyznać że nie umiemy tego dobrze zrobić. Nie potrafimy MĄDRZE budować cywilizacji. Już w 80 tych latach pisano w fantastyce jak kolorowo i futurystyczne będzie wyglądał świat XXI wieku. A co mamy?

Czy cukier krzepi? Czy od mleka będziesz wielki? Czy papieros odstresowuje?
Każda kolejna dekada tej cywilizacji to ciągle nowe głupoty i debilizmy.
Upgread-u brak a jak wiemy, wszystko co jakiś czas należy posprzątać czy odkurzyć.

Jak niektórzy z Was zauważyli, niczego tu nie zamieszczam co byłoby trywialne czy mało ważne. W tym poście będzie o tym, jak oszukać zarabiający na niewiedzy system swoją własną wyuczoną postawą, zanim sytuacja zmieni się na gorszą i jeszcze gorszą. Do tej pory informacyjny chaos nie pozwala pozbierać ważnych informacji w tej kwestii stąd pomysł na ten post. W związku z tym że nasza "półboska" i zarazem "półmałpia" cywilizacja trwa resztką sił a nic specjalnie złego się nie działo od dłuższego czasu do teraz, należy się spodziewać że ostatnio zdobyta technologia, jak zwykle zostanie użyta najpierw przeciwko człowiekowi. Teraz już nie wystarczy szabelka, karabin i mołotow. Teraz wróg jest i będzie niewidzialny. I nie natury należy się bać a ludzi z inteligencją i pieniędzmi lecz bez humanizmu ale też "prawa" i wszelkich biochemicznych technologii ukrytych w laboratoriach dla późniejszej regularnej depopulacji.

Obopólna zgoda góry i dołu społeczeństwa na globalne drwiny z oczywistej logiki i brak wytyczonych fundamentów wolności (tak jak z miłością- każdy zna to słowo ale nikt nie wie jak powinna wyglądać) spowodowała że skala socjalno kapitalistycznego eksperymentu zaczęła się niebezpiecznie pogłębiać. Były wojny, pandemie świńskiej, ptasiej grypy i inne (sztuczne) problemy. Wszystkie przyszły między innymi dlatego że system jest nakierowany na ciągłą sprzedaż ale ponieważ szkoły i rodzina uczy jak zostać leniwym człowiekiem, zapomniano zadbać o porządek, na przykład biodegradowalne opakowania przykładowo z plastiku konopnego. Zrobił się nieziemski syf a wystarczyło zadbać o punkty zwrotne opakowań od strony technicznej. Od strony humanistycznej wystarczyło zadbać o kursy i egzaminy na rodziców aby się społeczeństwo nie patologizowało niepotrzebnie. Bogaci myślą że posiadanie pieniędzy kwalifikuje ich do statusu posiadania wiedzy czy mądrości. Nic bardziej błędnego. Nie wiedząc co zrobić z biednymi konsumentami zaśmiecającymi planetę oparli się o patologiczną naukę łasą na granty i uznali że jedynym problemem natury jest nadmiar CO2 zgodnie z wzorem na zniszczenie cywilizacji - „CO2 = P x S x E x C”. Ale problem jest w tym że CO2 nie ma nic wspólnego z degradacją środowiska czy klimatem. Klimat zmienia się na chłodniejszy w związku z przejściem Słońca w okres minimum jego aktywności który trwa ok 40 lat. Więc zadbałbym tu o ocieplenie.

Innym problemem jest brak informacji społecznej jak ludzie mają zadbać o środowisko i ogólnie jak mogą stać się bardziej odpowiedzialnymi za cywilizację a bogaci ponieważ już się dorobili, śmiało przystąpili do depopulacji bo na co biznesowi ludzie którzy żyją tylko po to by jeść i trwać bez większej kreatywności? Zorientowany na pieniądz system, nic z nich nie ma. Więc zamiast poradzić sobie z problemem braku technologii, w tym dla recyklingu, wolą przeprowadzić recykling populacji.

Dlatego też ten post będzie o tak mądrym stylu życia na jaki mnie tylko stać jako przeciętnego człowieka, który oczywiście wdrażam maksymalnie jak to możliwe a konkretnie o jego najważniejszej części jaką jest żywienie i higiena którą w przyszłości będą stosować świadomi, obudzeni ludzie aby bez wielkich kosztów polepszyć swoje zdrowie a w przyszłości astronauci aby wydłużyć życie jak też możliwość kontynuowania pracy zawodowej w przestrzeni kosmicznej.

Na ten moment jednak, póki nie mamy technologii kosmicznych gwarantujących rozwiązanie obecnego problemu, należy tak samo jak ONI- ci którzy lepiej wszystko wiedzą, kontrować ich pozbawione humanizmu i logiki zabiegi i dobierać jak najlepsze zasady i technologię dla przetrwania tego trudnego dla cywilizacji ostrego zakrętu. Ponieważ obecnie spodziewałbym się zrzutów "czegoś" z powietrza, lub gdyby przystąpiono do przekształceń miast w obozy dla nie chcących się podporządkować wybiórczo mądrym regulacjom panów od biznesu, dobrym zabezpieczeniem w razie "W", będzie solidna maska przeciwgazowa i plecak ucieczkowy z podręcznym ekwipunkiem plus zapas żywności chociaż na kilka dni.

Oprócz tego wszystkiego najważniejsze w zdrowym żywieniu dla utrzymania kondycji i długiego życia jest też ...nie jedzenie. Post. Każda maszyna w tym biomaszyna jaką jest człowiek MUSI się oczyścić. Tych zasad zdrowego życia już nie ma choć jeszcze przed wojną były. Wszystko odeszło wraz z grabieżą antyseptycznego złota używanego na co dzień i holokaustem dokonanym na polskiej inteligencji i jest to pierwsza przyczyna wielu chorób których dawniej nie było. Nie dotyczy to tylko Polski. Degradacja stylu życia godnego cywilizowanego człowieka. Po wojnie jedzono wszystko jak leci i czym popadnie - jak przykładowo aluminium.

Powód modyfikacji pszenicy był jednym ze sposobów zaradczych aby w konsekwencji niskowartościowym kalorycznym pieczywem zawalić rynek. Wrzucamy dziś w siebie różne substancje nie patrząc na to skąd pochodzą i jak sobie z nimi poradzi organizm. Bo inni tak robią. Gdyby muchy mogły mówić, usłyszelibyśmy "jedzmy gówno... miliony nie mogą się mylić..."

Trzeba wiedzieć że ciało rozpoznaje substancje TYLKO biologicznego pochodzenia a do innych musi się przyzwyczajać z różnym bolesnym w konsekwencji skutkiem. Włącznie ze śmiertelnym. Natomiast labor-substancje organizm utyka w tłuszczu jak najdalej od ważnych organów. Stąd epidemia otyłości. Problemy zdrowotne nie wynikają ze spożycia naturalnych produktów jakimi są owoce, warzywa (zwłaszcza kiszone) i pewne produkty w postaci nabiału czy białka które tu zaraz wymienię. Jedząc SAME OWOCE nie dostaniesz cukrzycy więc bzdury typu "Ma Pan podwyższony cukier więc nie może Pan od dziś jeść owoców" uważam za brak znajomości tematu.

Problemy zdrowotne wynikają łównie z braku witalizującej żywności i postu a więc (obowiązkowego) oczyszczania biomaszyny jaką jest organizm. Dlaczego uważa się że jeśli coś nie zabiło nas od razu to nie zabija po woli dzień po dniu?? Problemem w rozpoznaniu skutków karmienia dzieci słodyczami i innym chemicznym badziewiem, jaką jest wysyp chorób na starość włącznie z rakiem, jest zbyt długi odcinek czasu między młodością a starością aby dało się połączyć te dwie kropki linią bezpośredniej konsekwencji.

Budowa dłoni ludzkich sugeruje że są zaprojektowane przez naturę do zrywania owoców, zakładając że nie użyjemy żadnego narzędzia przemocy jak np. włócznia a przecież przemocy nikt świadomy i rozumny nie chce jak mniemam. Z tej przyczyny to właśnie owoce są pierwszym najlepiej z resztą skomponowanym przez naturę pożywieniem człowieka. Są lekkostrawne w porównaniu nawet z warzywami. Alkalizują- odkwaszają czyli dotleniają organizm. Są naturalnie wolne od pasożytów jeśli nie hoduje się bydła wraz z uprawą sadu w porównaniu do warzyw i jeśli mielibyśmy dziś czyste alkaliczne deszcze, byłyby zawsze gotowe do spożycia nawet bez mycia. Tego nie można powiedzieć o warzywach które musimy oczyścić z ziemi bez gotowania niszczącego minerały i witaminy, a do tego trzeba je ukisić aby spożyć w pełni ich wartości. Owoce najskuteczniej nawadniają organizm który składa się w ponad 70 % z wody! Co to dla nas znaczy w praktyce? Że gdy już wycina się drzewa w miastach, na to miejsce i w każde inne wolne zurbanizowane miejsce należy sadzić drzewa owocowe. Tak aby w razie sytuacji braku dostaw żywności nie było problemu jej zdobycia.




















Osobiście wybieram bardzo niewiele artykułów ze sklepu:

1. Zsiadłe mleko ponieważ to nie człowiek je tworzy a naturalny proces bakteryjny rozkładający laktozę. W każdym razie możliwie najbliższy natury. Jest to najmniej zmodyfikowany produkt mleczny dostępny w sklepach i marketach. Przykładowo Krasnystaw, choć mogliby antyseptyczne wieczko z trującego aluminium zastąpić równie antyseptycznym z folii miedzianej. Trochę droższe ale różnica kolosalna.



2. Jeśli chleb to żytni na żytnim zakwasie. Długo się przechowuje, zwłaszcza jeśli trzymasz go zawiniętego nie w folię, nie w papier nawet a w lnianą antyseptyczną ściereczkę. Choć najlepszy chleb to jednak brak chleba. Chleb z pszenicy i inne z modyfikowanych genetycznie zbóż to produkty chlebopodobne. Nawet nie warte grosza. Do tego szybka przemysłowa produkcja chleba na drożdżach wyparła tą niby zbyt powolną opartą na zakwasie który wymaga czasu, ale za to zakwasza ciasto, blokując rozwój toksycznych pleśni jak Sporysz, jednocześnie rozkładając gluten dla zdrowej pracy kosmków jelitowych.

Nie zakwaszony, można powiedzieć że SŁODKI chlebek zaprasza tylko pasożyty do organizmu, obniżając kwasowość żołądka. Produkt chlebopodobny jak biały pszenny chlebek z pańskiego stołu, powoduje też atrofię kosmków jelitowych. A skoro nie ma już czasu wypiec chleba tak jak to drzewiej bywało to i jakość jego bliska jest zeru. Tyle co kitu z okna. Samo przyzwyczajenie do masowego spożycia chleba łączy się z kryzysem powojennego głodu, udomowieniem i zmodyfikowaniem dzikiej trawy do postaci obecnego "zboża".

3. Ser a jeśli ser to najlepiej pleśniowy z penicyliną. Ewentualnie ser podpuszczkowy. Reszta obrabiana chemią to już produkty seropodobne. Penicylina zatrzymuje proces tworzenia się ścian bakterii, dzięki czemu te nie mogą się namnażać i giną. Dlatego penicyliny są stosowane w leczeniu chorób na tle bakteryjnym.

"W zależności od rodzaju penicyliny działają na określone grupy chorób. Penicyliny naturalne, będące produktami pleśni, zwalczają głównie bakterie gram-dodatnie jak gronkowce, paciorkowce, laseczki beztlenowe i pneumokoki oraz niektóre bakterie gram-ujemne. Penicyliny działają więc na takie choroby jak: angina, zapalenie płuc, zapalenie zatok obocznych nosa, zapalenie migdałków, powikłania ropne po zabiegach, kiła, rzeżączka. Stosowane są także w profilaktyce choroby reumatycznej. Penicyliny półsyntetyczne zwalczają paciorkowce, pneumokoki, dwoinki rzeżączki, bakterie odpowiedzialne za boreliozę, bakterie Escherichia Coli, Salmonella. Mechanizm działania penicylin jako polega na blokowaniu aktywności enzymów bakteryjnych biorących udział w ostatnim etapie syntezy peptydoglikanu ściany komórki bakteryjnej. Do zablokowania może dojść dzięki strukturalnemu podobieństwu penicylin do naturalnego substratu dla enzymu, czyli układu dwóch reszt alaniny będącego częścią podstawowej jednostki budującej mureinę – składnika ściany komórkowej bakterii. Penicylina łączy się z transpeptydazą w jej centrum aktywnym i w ten sposób blokuje jej aktywność. Komórka bakteryjna pozbawiona prawidłowo działającego enzymu nie jest w stanie syntetyzować ściany bakteryjnej. Prowadzi to do upośledzenia jej zdolności życia w niekorzystnych warunkach środowiska – zwiększa się przepuszczalność ściany komórkowej. Takie uszkodzenie prowadzi po pewnym czasie do zwiększenia aktywności bakteryjnych enzymów autolitycznych, powodujących samozniszczenie bakterii."

4. Sól. Nie zwykłą sól wyczyszczoną z minerałów a Kłodawską nie czyszczoną. Co do Himalajskiej, nie jestem pewien jej wartości bo transport też kosztuje i może być sztucznie barwiona. Jeśli sól to także borowaną, wydobywaną z dna praoceanu - tzw. boraks. Ale tu z umiarem. Mała szczypta na szklankę wody dziennie wystarczy.

5. Cukier? Tak, kupuję czasem cukier ale ten nieoczyszczony z minerałami. Buraczany brązowy ale nie pomyl z cukrem karmelizowanym, jednak najlepszy cukier to brak cukru. Nie jem wszystkich chemicznie i maszynowo produkowanych słodyczy. Skondensowane substancje zakwaszają czyli wyżerają błony komórkowe, przez co komórki muszą się częściej odnawiać a to przyspiesza proces mitozy mejozy i telomerazy czyli podział/ odnowę komórek. Koniec wszystkich 72 sekwencji telomerazy oznacza śmierć więc warto się do niego zbliżać jak najwolniej. Odkwaszaniem/ alkalizacją organizmu. Chcesz cukier? Jedz owoce. Bzdurą jest porównywać skondensowany chemicznie cukier do cukrów NATURALNYCH. Nawet z najgorszej cukrzycy wyjdziesz jedząc owoce i warzywa zamiast ciast, kremów i batoników. Oczywiście nie zmieniaj nic gdy chcesz dać zarobić lekarzom. Twój wybór bo to Twoje życie. W chinach lekarz dostaje pieniądze tylko gdy pacjent jest zdrowy. Gdy choruje, lekarz nie zarabia. Tak przynajmniej słyszałem.

6. Czekolada co najmniej 60 %. Polska Goplana ostatnio zaczęła kierować się z produktami do świadomego konsumenta. Po co ci czekoladopodobna Milka gdzie jest 80 % tłuszczu palmowego- zastępczego wypełniacza który z braku informacji o nim, organizm utka w oponie tłuszczowej na brzuchu? Zwłaszcza że dla tego taniego zamiennika który dosłownie WSZĘDZIE się dorzuca, niszczone są hektary lasów. Tym zniszczeniom są winni wszyscy którzy bezwiednie kupują wszystko jak leci. Nie tylko producenci. Nie dość że zabijają tym lasy to i siebie a to lasy odpowiadają za łagodny klimat - zaś ich brak za nagromadzenie ciepła w powietrzu powodujące katastrofalne szybkie zmiany pogody. Ocieplenia oczywiście nie ma. To ewidentna za kasę bzdura naukowa w celu wyłudzenia kolejnych podatków na walkę z nieszkodliwym dla biosystemu gazem CO2.

7. Kiszone ogórki, kapustę, buraczki etc. oraz soki z kiszonych, tych i innych warzyw. Kiszone produkty to najlepsza żywność poza owocami jaką można przyrządzić, która wzbogaci i odżywi dodatkowo florę bakteryjną jelit. Jemy głównie po to aby karmić nasze BAKTERIE, nie siebie. Siebie jedynie pośrednio. Teraz pomyśl w tym kontekście co robisz kupując konserwowaną chemicznie żywność (ja nazywam ten cywilizacyjny masowy niewypał "śmiertnością"- chyba wiesz dlaczego?). Gotowanie jest nieco gorsze od kiszenia, smażenie i pieczenie jeszcze gorsze ale najgorsze jest grillowanie i żarcie z mikrofali, czego nie można powiedzieć o indukcji - 20 do 50 kHz czyli bardzo blisko słyszalnego zakresu audio... to o niebo przyjaźniejsza częstotliwość niż mikrofalowa - 2,4 GHz która wytłumiana jest przez wodę a więc woda ją pochłania. A skoro z wody jest zbudowane nasze ciało w ponad 70 % , telefonia komórkowa z automatu jest również wybitnie niezdrowa i chyba tylko konkurencji zależy aby wrzucić do jednego worka z mikrofalą, również indukcję. Dlaczego kiszonki? Proces rozwoju bakterii w jelitach człowieka przypomina mi proces produkcji mleka u krowy. Krowa jest mięsożercą. Hoduje w swoim czteroczęściowym żołądku bakterie na błonniku z trawy. Najpierw zjada i podgrzewa trawę aby namnożyć bakterie, potem zwraca i przeżuwa a tłuszcz Z BAKTERII staje się potem mlekiem. W końcu mamy z tego masło, twaróg, zsiadłe mleko, serwatkę, śmietanę itp. To bakterie na ściankach jelit chronią nas w tej kanalizacyjnej rurze zwanej jelitami, przed patogenami i wytwarzają z pożywienia wszystkie potrzebne substancje. Każda chemia ze sklepu codziennie niszczy organizm. Niech producenci sami to sobie żrą! Porzuć chemię a zobaczysz wtedy jak szybciutko na kolanach chodziliby gdyby konsumenci się zbuntowali. Poza tym nawet głód jest lepszy niż chemia w pożywieniu! Podstawą żywności nie powinno być to co wcześniej było deserem a deserem nie powinno być to co kiedyś było podstawą. A tak się właśnie stało!

8. Masło - tylko prawdziwe. Nigdy nie kupuj tego uwodornionego tłuszczu roślinnego- mazidła- produktu masłopodobnego który sprzedają w ramach głodowego zastępstwa od czasów powojennych. To coś zniszczy ci zdrowie tak samo jak modyfikowana soja z tłuszczem palmowym i inną chemią niszczy je wegetarianom. To coś zostaje w organizmie i nie wie gdzie ma się tam podziać bo w naturze nie występuje. Tym wyznacznikiem się kieruj. Co w naturze to do żołądka, Co nie to na śmietnik a najlepiej nigdy nie bierz do ręki bo nie wymusisz wtedy produkcji i dana firma produkująca ten czy inny śmieć żywnościowy, upadnie tak szybko jak powstała. Wtedy producenci zaczną z powrotem szanować klienta. Klient musi oduczyć się być śmieciem systemu a ekologia samoistnie przyjdzie z czasem.

8. Owoce w zasadzie wszystkie ale na pewno za wyjątkiem bananów które są impregnowane aby przebyć długą drogę z Afryki do sklepu. Tak samo hiszpańskie impregnowane truskawki. Gdyby to była normalna, nie schorowana cywilizacja to wprowadzono by porządek jedną jedyną ustawą o tym aby żywność KATEGORYCZNIE nie była konserwowana chemią A JEDYNIE NATURALNYMI SUBSTANCJAMI. Konserwowanie ziołami takimi jak jałowiec, solenie, kiszenie, gotowanie, ostatecznie pasteryzacja choć lepsza obecnie już jest paskalizacja. Wtedy skończyłyby się smrodzenie na drogach, koczownictwo parkingowe kierowców, koleiny i korki głównie z powodu tirów na drogach. Powstałaby rodzima przedsiębiorczość w zakresie handlu i uprawy zdrowej żywności. Zniknęłoby bezrobocie, ożywiłby się regionalny rozwój społeczny. Czyli to co jeszcze niedawno było i było normalne. Ludzkie.

9. Warzywa. Wszystkie za wyjątkiem kukurydzy i soi która jest na całym rynku zmodyfikowana.

10. Jeśli kupię mięso to tylko od święta i wołowe, baranie lub indycze. Wieprzowe, kurze i podobne nie jest wolne od toksyn. Wymienione zwierzęta jedzą padlinę. Najlepszym posiłkiem w trasie jest niestety właśnie kebab, mimo że mówią "kupując kebabu osiedlasz araba". Jakoś nic przeciwko arabom nie mam. Baranina z warzywami a do tego papryczki jalapenos też nie należy się bać a działa odkażająco na jelita w przypadku zmiany równoleżnika. Szlag mnie dotąd po nich nie trafił. A jeśli mięso to tylko z warzywami bo organizm nie musi wytwarzać wtedy tylu enzymów aby je strawić i nie zabiera krwi z głowy do jelit. Najgorzej to zjeść mięso z ziemniakami. Poza tym jeśli chcesz jeść mięso to najlepiej sam je sobie upoluj. Sądzę że wtedy ludzkość okazałaby się w większości wergetariańska. Stąd pomysł zbawcy Gatesa i ferajny na robaki i sztuczne mięso. Tak czy inaczej w przestrzeni kosmicznej mięsna dieta jest trudna w zapewnieniu i w stanie nieważkości jelita nie wiedzą gdzie jest dół gdzie góra więc mięso ma się jeszcze gorzej niż w jelitach na Ziemi. Drapieżniki mają krótkie jelita więc zanim zacznie gnić, zostanie wydalone.

W miarę możliwości wybieraj produkt z górnej półki i również w miarę możliwości wybieraj najlepszą dostępną strefę klimatyczną. Unikaj pustyni - idź do lasu. Tam zawsze najlepiej. W tym kontekście miasto przesadnie zurbanizowane w którym nie ma drzew owocowych i bieżącej wody w postaci czystych rzek i wodnych kanałów jest miejscem szybkiej zagłady i najgorszym z możliwych wyborów, nie mówiąc o wylęgarni patoskłonności ze względu na swój odrapany betonowo ceglano blaszany klimat, nie pozostający bez wpływu na psychikę. Dlatego na Górnym Śląsku między starymi czarnymi od pyłu węglowego familokami, powstało tak wiele psychodelicznych zespołów.

Więc jeśli masz las to po co ci sad, jeśli masz sad to po co ci ogród, jeśli masz ogród to po co ci pole, jeśli masz pole to po co ci step a jeśli masz step to po co ci pustynia? Sposoby żywienia na całym świecie są różne ale nie znaczy to że wszystkie gwarantują równie zdrowe i długowieczne życie.

Na pewno też nie zrozumiem ludzi którzy zdrowo się odżywiają, jednocześnie paląc papierosy lub pijąc wódkę. Z resztą żaden alkohol nie jest dobry, zwłaszcza dla mózgu. Tak zwany kac to próba wypłukania wszystkimi dostępnymi płynami przez organizm, wszystkich obumarłych neuronów. W sensie dosłownym potem wysikujesz swój mózg. Dosłownie...

Kolejnym tematem i istotną sprawą jest zestaw narzędzi do przygotowania posiłków w kuchni. Nie możemy w kuchni używać aluminiowej folii i innego rodzaju narzędzi z aluminium, teflonu i plastiku. W to miejsce możemy użyć naczyń i narzędzi ze szkła, porcelany, kamionki, drewna, miedzi, mosiądzu, stali - w tym nierdzewnej, choć są pewne zastrzeżenia, z żeliwa a także złota jeśli kogo stać. To że nauka na ten temat milczy, nie znaczy że produkowane przedmioty nie "gubią" atomów ze swoich powierzchni do otoczenia. Piszę to bo mam wrażenie że ludzie myślą o produktach i produkowanych substancjach jako nieścieralnych i niezniszczalnych patrząc pod kątem ich powierzchni i nadzieją że technologowie mają tak opanowany temat i krok za krokiem wiedzą co robią. Otóż.. wcale nie!

Poza tematem żywienia, ważny jest też sposób ochrony przed promieniowaniem jonizującym czyli pociętymi strzępami atomów które nie są już materią ale nie są też energią. Są czymś pomiędzy, czyli mutantami przed którymi należy się chronić w pierwszej kolejności ponieważ orbitale walencyjne takich rozbitych atomów, przypominające mikro-wiry mogą się wkręcić w naturalne struktury materii jak "mikrowiertarki" i powodować zupełnie inne konstrukcje lub nawet nietrwałe pierwiastki sztuczne, stąd nawet skóra może schodzić po wybuchu bomby. W omawianej sytuacji może to powodować dużo mniejsze ale jednostkowo groźne sytuacje. Drugorzędne znaczenie mają przy nich fale elektromagnetyczne złożone z fotonów. Mój sposób ochrony przed promieniowaniem polega na oklejeniu dosłownie wszystkich ścian, przynajmniej sypialni grubą folią miedzianą podłączoną do uziemienia. Oczywiście nic tam nie będzie funkcjonować, ani wifi ani komórka. Chociaż ostatecznie można wykonać od podstaw lub kupić metalowy zbiornik do spania w ciśnieniu normobarycznym, adaptując zbiornik wodny od hydroforu który będzie spełniał dwa zadania na raz, jednak już tylko w czasie snu.

W zasadzie początkowo miał to być sposób na tanią komorę normobaryczną, gdzie bardzo łatwo i prosto można regulować produkcję komórek macierzystych, ciśnieniem. Bez wygłupów z wodorem i CO2 który można pozyskać w czasie wydychania aby potem regulować jego zawartość odpowiednią konstrukcją zbiornika z umieszczonym w górnej części stale upuszczającym ciśnienie zaworem przepustowym i małą cichą sprężarką ze starej lodówki. Nie wspominam o kompletnej i niebezpiecznej pomyłce jaką jest komora hiperbaryczna która może powodować komplikacje z powodu ciśnienia 2 atmosfer. Tego wynalazku nawet nie warto próbować jednorazowo choć ostatnio obniżyli ciśnienie do 1300 hPa to za szybko je podnoszą. Najlepiej polecam zrobić sobie własne łóżko-komorę w domu. Mój sposób na komorę normobaryczną jest prosty. Startujemy od ciśnienia 1000 hPa - 1 bar które w naturze jak wiadomo powoduje dobry humor bo to w końcu wyż, trwały wyż i z miesiąca na miesiąc podnosimy o około 100 hPa aż do 1,5 bara jeśli ktoś wytrzyma. Ale uprzedzam że migreny i podobne niechciane skutki, mogą dziać się nawet i w tym ciśnieniu gdy ktoś się pospieszy.

Jakie mają znaczenie komórki macierzyste dla organizmu, nie muszę chyba przypominać. Produkowane są z nędzną ilością w obecnym ciśnieniu w kościach przedramion i ud, tam gdzie mamy szpik kostny. Już po dwóch godzinach w ciśnieniu 1,5 atmosfery / 1,5 bara / 1500 hPa możemy mieć ich we krwi 1000% więcej. Przy niższym ciśnieniu też będzie to zadowalająca ilość, mając na uwadze funkcję jaką pełnią w organizmie. Taką komorę normobaryczną uważam za podstawę nie tylko w pracy astronauty, jak pisałem w projekcie, ale na co dzień tu na Ziemi, gdy wiemy że obecne popotopowe ciśnienie jest za niskie aby "żyć przez duże Ż" i w razie problemów ze zdrowiem, bez igieł, odciągania i wstrzykiwania osocza za miliony, móc niezależnie, codziennie i regularnie osiągnąć lepsze wyniki niż w umieralniach zwanych przez system szpitalami. Zwykły pokój sypialny po uszczelnieniu drzwi i okien możemy prosto przekształcić z powodzeniem w mini komorę normobaryczną o ciśnieniu 1100 hPa. Ustawiczne podnoszenie poziomu zdrowia za praktycznie darmo.

Obecne ciśnienie nie nadąża za regeneracją zniszczeń strukturalnych komórek organizmu, zwłaszcza że chemią, KTÓRA NADAJE SIĘ JEDYNIE W TECHNOLOGII POZAMEDYCZNEJ I POZAŻYWNOŚCIOWEJ sobie dodatkowo pogorszyliśmy sytuację. Ciało nie wie jak ma pozbyć się tych wszystkich substancji chemicznych nie występujących obecnie i dawniej w przyrodzie.

Higiena ... nie równa się chemii, detergentom itp. Higiena to woda i mycie rąk szarym mydłem.

-po przyjściu z zarobaczonego pupilami miasta (dotykane poręcze, rurki w autobusie itp).

-po ubikacji i przed posiłkami. To niby oczywiste ale w praktyce brak corocznego odrobaczania, postu, higieny, zdrowego żywienia powoduje zakwaszenie w tandemie z zarobaczeniem organizmu a więc choroby i szybszą śmierć.

Wszelkie skondensowane cukry i inne skondensowane wynaturzone substancje powodują zakwaszenie organizmu a jednocześnie obniżenie kwasowości żołądka. Wywracają wszystko na "lewo". Jedząc mieszaną żywność pod względem potrzebnej do strawienia kwaśności powodujemy że nie zamyka się przegroda między żołądkiem a alkaliczną- zasadową dwunastnicą i stąd mamy zgagi itp. problemy. Także jedząc sztuczne skondensowane cukry, niszczymy w przyspieszonym tempie mechanizm insulinowy ale też dosładzamy żołądek który powinien być maksymalnie zakwaszony. Wtedy włącza się zielone światło dla bakterii grzybów i wirusów. Za pasożytami wchodzą bakterie i ich przetrwalnikowe formy zredukowane do nici kodu DNA (nazywane dla zmyłki chyba [a raczej dla biznesu] wirusami). Jeśli tak ma wyglądać kuchnia europejska to lepszym rozwiązaniem jest kuchnia chińska "pięciu przemian" gdzie zachowana jest równowaga smaków włączając w to smak gorzki który u nas został wręcz wyparty skondensowanym słodkim gównem.

Tak więc, nie wirusów czy bakterii mamy się bać a braku; higieny, postu, minimum corocznego odrobaczenia- w tym czasie także równoległego odrobaczenia całej rodziny (i domowego pupila jeśli już wbrew naturze chcemy go trzymać w miejskim blokowisku aby zbaraniał), braku zdrowego żywienia, i ogólnie braku zdrowego trybu życia.

To co jest nazywane dziś cywilizacją to karykatura, nie tylko pod kątem kultury, sztuki, gospodarki ale też tego wypierdka zwanego niby nowoczesną technologią. CDN.