Galileusz po raz pierwszy nazwał ten księżyc Jowiszem I. W połowie XIX wieku zdecydowano się na zmianę i w taki sposób ten naturalny satelita otrzymał swoją dzisiejszą nazwę – Io.
Dane historyczne wskazują, że odkrycia dokonał on już poprzedniego dnia, jednak nie mógł on rozróżnić Io od Europy, co trwało aż do następnej nocy.
Po raz pierwszy odkryto zatem księżyce planety innej niż Ziemia.
Środowisko Io zostało w ostatnich latach poddane intensywnej analizie, ponieważ naukowcy próbują wyjaśnić, dlaczego ten naturalny satelita ma najbardziej aktywne wulkany w Układzie Słonecznym.
Badania wykonane w 2017 roku poddały w wątpliwość istnienie podziemnego oceanu. Sugerują one, że to właśnie dzięki jego brakowi możemy zaobserwować zorzę polarną.
Trudności obserwacyjne tego księżyca wynikają właśnie z faktu, że aktywność, rzekomo wulkaniczna jest wystarczająco gwałtowna, tak że problemy mogą się pojawić nawet w przypadku wykonywania zdjęć satelitarnych z dużej odległości.

Fizyk Wal Thornhill twierdzi, że Io, najbliższy planecie spośród czterech dużych księżyców Jowisza, doświadcza stale wyładowań elektrycznych z Jowisza, i jest na skutek tego elektrycznie okrawany. Wskazał, że Io jest żywym elektrycznym laboratorium wyładowań plazmowych, zachodzących wokół nas, jeśli tylko chcemy je zobaczyć. Największe żarzenie ma miejsce bezpośrednio przy powierzchni Jowisza oraz na stronie przeciwnej powierzchni Io. Io może wytworzyć w sobie prąd o napięciu 400 000 woltów i natężeniu 3 000 000 amperów. Prąd ten podąża ścieżką najmniejszego oporu wzdłuż linii pola magnetycznego Jowisza na powierzchnię planety, tak jak łuk elektryczny w rozłącznikach sieci wysokiego napięcia, tworząc błyskawice w górnej atmosferze Jowisza. Słynne wulkany na Io nie mogą być wulkanami, ponieważ przemieściły się na odległość wielu mil od czasu ich odkrycia. Również materiał przez nie wyrzucony nie układa się w koło, jak materiał wulkaniczny, lecz w cienki pierścień, jak materiał z działa plazmowego. Są to wyraźnie wyładowania elektryczne, nie wyłącznie działalność wulkaniczna!
"Powierzchnia Io jest geologicznie bardzo młoda, zdominowana przez równiny pokryte wielobarwnymi związkami siarki. Jej wygląd porównywany bywa do pizzy. Nie obserwuje się tu prawie żadnych kraterów uderzeniowych. Ślady kolizji kosmicznych szybko zostają zatarte, ponieważ powierzchnia księżyca podlega nieustannym zmianom, a zagłębienia kraterów szybko wypełniają się materiałem wyrzucanym w erupcjach wulkanów. Z tego powodu każdy fragment powierzchni księżyca liczy sobie mniej niż 1000 lat.
Kolorowy wygląd Io pochodzi od różnych substancji, między innymi krzemianów (w tym piroksenów), siarki i dwutlenku siarki. Szron dwutlenku siarki występuje powszechnie na powierzchni Io, barwiąc rozległe obszary na biało lub szaro. Obszary zbudowane z osadów siarki cechuje z kolei kolor żółty lub żółto-zielony. W pobliżu biegunów i w średnich szerokościach siarka jest na ogół uszkodzona przez intensywne promieniowanie, które rozbija ośmioczłonowe pierścienie siarki rombowej na krótsze. Tak przekształcony materiał przybiera barwę czerwono-brązową. Eksplozje wulkaniczne, przybierające często postać wielkich pióropuszy w kształcie parasola, zasypują powierzchnię materiałem złożonym z krzemianów oraz siarki i jej związków. Osady związane z eksplozywnym wulkanizmem są często czerwone lub białe, w zależności od ilości siarki i dwutlenku siarki w pióropuszu. Pióropusze powstające w otworach wulkanicznych z odgazowania lawy zawierają na ogół większe ilości S2. Opadając na powierzchnię, tworzą czerwone osady w kształcie wachlarza, a w ekstremalnych przypadkach – ogromne czerwone pierścienie, o promieniu przekraczającym 450 km od centralnego otworu wulkanicznego. Przykładem takiego utworu jest pierścień wokół wulkanu Pele. Czerwone depozyty składają się głównie z siarki (w postaci trój- lub czteroatomowych pierścieni), dwutlenku siarki i być może Cl2SO2. W miejscach, gdzie świeże wypływy lawy wdzierają się na teren wcześniejszych złóż siarki i dwutlenku siarki powstają chmury, które zestalając się, pokrywają okolicę białymi lub szarymi osadami.
Temperatura powierzchni waha się od około 90 K w nocy do 130 K w dzień (wyłączając miejsca aktywności wulkanicznej). Wypływy lawy mogą natomiast osiągać temperaturę 1500 K. Obserwacje nocnej półkuli przez sondę Galileo wskazały, że okolice biegunów Io nie są chłodniejsze od obszarów wokół równika.

Mapa powierzchni Io
Aktywność na Io po raz pierwszy dostrzeżono w latach siedemdziesiątych XX wieku, gdy do Jowisza dotarły pierwsze sondy kosmiczne. Io okazała się najaktywniejszym pod tym względem ciałem Układu Słonecznego. Liczne wulkany w jednych miejscach "wygasają", "pojawiając" się w innych. Te SZYBKIE zmiany stwierdzono już na zdjęciach z sond Voyager 1 i Voyager 2, które w odstępie czterech miesięcy odwiedziły układ Jowisza.
Wulkany Io wyrzucają gazową siarkę i dwutlenek siarki, barwiąc powierzchnię księżyca. Siarka nadaje całej powierzchni kolor żółty, pomarańczowy, czerwony, a nawet zielony. Substancje lotne wyrzucane są z wulkanów z prędkościami dochodzącymi do 1 km/s, pociągając za sobą krzemianowy materiał piroklastyczny. Z powodu stosunkowo słabego przyciągania grawitacyjnego księżyca, erupcje sięgają nawet 400 km ponad powierzchnię. Ponieważ brak wiatrów, materiał opada wokół czarnych wulkanów w niemal idealnych okręgach.
Wyróżnia się dwa typy wulkanicznych pióropuszy. Częściej spotykane i bardziej długowieczne są gęste optycznie fontanny pyłu i dwutlenku siarki wyrzucane na wysokość nieprzekraczającą 100 km. Związane są z potokami lawy podgrzewającymi podpowierzchniowo dwutlenek siarki do temperatury krytycznej (430 K). Wyrzucony gaz opada i kondensuje na powierzchni w okręgach o promieniach około 200 km, tworząc białe lub żółte osady. Źródło tego typu erupcji powoli wędruje ..( no ciekawe... nic nie jarzą ci naukowcy:)) ..wraz z przemieszczającym się czołem potoku lawy, niekiedy na odległość kilkudziesięciu kilometrów. Przykładami wulkanów, z którymi związane są mniejsze pióropusze są Prometheus, Culann, Amirani i Zamama. Znacznie większe pióropusze powstają z odgazowania lawy w kalderach wulkanicznych i jeziorach lawowych. W odróżnieniu od poprzedniego typu, zawierają znaczne ilości siarki. Ponieważ źródła gazów mają wyższą temperaturę (około 1500 K), osiągają one zazwyczaj wysokość około 400 km i tworzą czerwone pierścienie osadów siarki w odległościach średnio 600 km od wulkanów. Ten typ erupcji jest często trudny do bezpośredniej obserwacji – pióropusze zawierają na ogół małe ilości pyłu. Do wulkanów wyrzucających gazy na bardzo duże wysokości należą Pele, Dazhbog, Tvashtar i Surt.
Charakterystyczne dla wulkanizmu Io są również rozległe wylewy lawy. Podczas większych erupcji mogą osiągać długość dziesiątek, a nawet setek kilometrów.
Powierzchnia Io upstrzona jest wulkanicznymi zagłębieniami, zwanymi paterae. Mają one na ogół płaskie dna, ograniczone stromymi ścianami (a przypadkiem nie od elektrycznego topienia krawędzi?!)
Paterae są często miejscami erupcji wulkanicznych, czy to w postaci wylewów lawy, czy też w formie jezior lawowych. W miarę stygnięcia tych ostatnich tworzy się na ich powierzchni skorupa, po pewnym czasie zapadająca się i tonąca wskutek większej gęstości. Proces ten może odbywać się w sposób ciągły (np. w jeziorze lawowym wulkanu Pele, co czyni go jednym z najgorętszych miejsc na Io) lub epizodyczny (np. w Loki Patera; obserwuje się wtedy nawet 10-krotny wzrost emisji ciepła."





Teraz porównajmy wszystko do efektu elektrycznej obróbki powierzchni drewna zwanym efektem Lichtenberga.

Rzekoma erupcja wulkaniczna. Ciekawe skąd taki silny wiatr tam wieje?...
Po przelotach sond Voyager naukowcy początkowo uważali, że wypływający materiał składa się przede wszystkim ze stopionej siarki i jej związków. Nowsze obserwacje w podczerwieni wykazały, że otwory wulkaniczne są znacznie gorętsze, niż wynikało z pomiarów (525 K) instrumentem IRIS Voyagerów, który nie miał możliwości rejestrowania promieniowania elektromagnetycznego o długościach fal odpowiadających wyższym temperaturom. ....
Na księżycu Io jest czynnych około 150 wulkanów. Wybuch 29 sierpnia 2013 r. wyzwolił energię 20 TW, 10 tys. razy większą od wybuchu islandzkiego wulkanu Eyjaftjallajökull w 2010 r.
Krążąc wokół Jowisza, Io porusza się w bardzo silnym polu magnetycznym planety. DALEJ NIC?Indukuje ono w jej otoczeniu prąd elektryczny o mocy rzędu 1000 gigawatów i napięciu sięgającym 400 000 V. W takich warunkach materia z atmosfery Io jonizuje się i ulatuje w przestrzeń okołojowiszową, ( NIE TYLKO Z ATMOSFERY .. ) tworząc wzdłuż orbity księżyca torus zjonizowanych cząstek.
Układ Jowisz – Io jest silnym emiterem fal radiowych. Odpowiedz sobie dlaczego...
Ciekawym obiektem Układu Słonecznego pod tym względem jest też księżyc Saturna - Enceladus. Został on dokładnie zbadany przez krążącą wokół Saturna sondę Cassini, która wielokrotnie przelatywała bardzo blisko Enceladusa, nawet w odległości 50 km od niego. Księżyc ten jest bardzo mały , jego średnica wynosi zaledwie 500 km. Jego lodowa skorupa odznacza się najwyższym współczynnikiem albedo ze wszystkich znanych obiektów. Odbija ponad 80 % padającego na niego światła słonecznego ( nasz Księżyc - zaledwie 12 % ). Nauka twierdzi, że jest jednym z najbardziej aktywnych geologicznie satelitów w naszym układzie a aktywność geologiczna Enceladusa przejawia się obecnością w okolicach południowego bieguna tzw. kriowulkanów , które wyrzucają lód zamiast lawy (RACZEJ JONIZACJA ELEKTRYCZNA). Jest tam również co najmniej 100 gejzerów tryskających słoną wodą w przestrzeń kosmiczną. Południowy biegun Enceladusa wystrzeliwuje wraz ze słoną wodą pióropusze złożone z pary wodnej, metanu, propanu oraz ziaren lodu. Osiągają one wysokość dochodzącą do kilkuset kilometrów i prędkość ponad 2 tys. km / godz. Wszystko to pochodzi prawdopodobnie z oceanu leżącego pod lodową skorupą tego księżyca. Gejzery w każdej sekundzie wyrzucają ok. 200 kg materiału, którego część wraca na powierzchnię w postaci opadu przypominającego śnieg. Na temat wewnętrznej struktury Enceladusa trwają wśród naukowców dyskusje. Jedni twierdzą, że wewnętrzny ocean zajmuje jedynie okolice bieguna południowego, inni uważają, że ukryty jest on pod całą lodową skorupą, a pojawienie się gejzerów po przeciwnej stronie jest tylko kwestią czasu. Obserwacje ujawniły też pęknięcia półkuli z gejzerami, znane jako ,, tygrysie pasy " , poprzez które właśnie uwalnia się materiał z wnętrza obiektu. Istnieją hipotezy, że w przyszłości to samo może stać się na półkuli północnej.

Niestety nie potrafię się dopatrzeć na powyższych zdjęciach niczego innego oprócz plazmy plus w tym przypadku jonizacji lodu jako elektrycznie prowokowanej sublimacji do postaci zamarzającej krótko po tym pary wodnej. Wystarczy się chwilę przyjrzeć aby zauważyć że nie są to punktowe zjawiska a pasmowe, mające swój początek bezpośrednio na powierzchni z różną intensywnością i nie wynika to z jakichkolwiek procesów ciśnieniowych zachodzących pod powierzchnią. Przypuszczam że takie procesy występują także na Ziemi ale nie koncentrujemy się na tym. Poza tym są one przysłonięte/tłumione przez ziemską atmosferę. Przykładowo porównajmy Ognie Świętego Elma. Nie wyobrażam sobie gejzerów czy wulkanów z erupcjami lodu ani z podpowierzchniowych oceanów a cała aktywność wraz z "punktami gorąca" jest pochodzenia elektrycznego, generowana wzajemnym elektrostatycznym oddziaływaniem pomiędzy Saturnem a Enceladusem , podobnie jak to dzieje się w układzie Jowisza.
Takie wulkany powstają tylko podczas kosmicznych międzyplanetarnych wyładowań elektrycznych podobnych do mikrokraterów powstających podczas procesu spawania metalu. Astronauci przebywajacy w otwartej przestrzeni kosmicznej wspominają zapach kombinezonu uwalniający się po powrocie do bazy JAKO ŚMIERDZĄCY SPAWANYM METALEM...
Na zdjęciu powyżej widzimy efekt spawania metalu.
Elektryczny Wszechświat sam mówi za siebie- aż RAZI w oczy. Zapamiętaj to dobrze. Osobiście jestem przekonany już że OTW i tzw Wszechświat grawitacyjny to BEZBŁĘDNIE FAŁSZYWA teoria. Ciągle nowe hipotezy poprawkowe, świadczą o tym że jej fundament jest zmurszały i niedługo runie.